Siłą ciągną ludzi na wojnę. W Rosji nazwali to: „błąd systemu”

rosyjski żołnierz, Rosja, żołnierz
Siłą ciągną ludzi na wojnę. W Rosji nazwali to: „błąd systemu”/ShutterStock
Rosja nie przebiera w środkach, aby wysłać na front jak największą liczbę młodych żołnierzy i coraz częściej robi to nawet wbrew ich woli. O tym, że jadą na front, dowiadują się, gdy rodzina dostaje od państwa sute przelewy, a wtedy na nic zdają się żale i krzyki młodych ludzi. Muszą iść w ogień walki. Na trop szokującego procederu wpadli niezależni rosyjscy dziennikarze.

Pobór do wojska to w Rosji norma i co pewien czas Władimir Putin podpisuje kolejne dekrety, powołujące do służby następne setki tysięcy młodych ludzi. Ci jednak z zasady nie jadą walczyć na ukraiński front, ale służą do zapełnienia luk w jednostkach stacjonujących na terenie kraju. Taka przynajmniej jest teoria.

Rosja płaci i siłą wysyła ludzi na front

Jak jednak się okazuje, codzienność, lub też nadgorliwi rosyjscy dowódcy, powodują, że praktyka jest zgoła odmienna, a chęć pozyskania jak największej liczby rekruta na wojnę prowadzi do przestępczych zachowań. Ujawnili je twórcy projektu „Realny Sybir”, wchodzącego w skład Radia Wolna Europa. To do nich zgłosili się młodzi rosyjscy poborowi, którzy od własnych rodzin dowiedzieli się, że podobno podpisali kontrakt i nagle jadą na ukraiński front.

Jednym z takich zdezorientowanych żołnierzy jest Kirill Vyunov, służący w jednostce 31643, na stałe stacjonującej w obwodzie kurgańskim. Żołnierz ten, chcąc ułatwić swojej matce dostęp do pieniędzy, jakie co miesiąc płaci mu armia, założył konto w banku, na którym w połowie października nagle pojawiła się kwota 405 tys. rubli (ok. 16 tys. zł). Jak wynika z zamieszczonego przez żołnierza skanu dowodu przelewu, pochodzi on z Ministerstwa Pracy i Ochrony Społecznej i przysługuje osobom, które podpisały kontrakt, by pójść na wojnę. Problem tylko w tym, że żołnierz ów niczego nie podpisywał.

- Jestem kierowcą w 232. brygadzie artylerii rakietowej. Ale jutro powinniśmy zostać wysłani do Rostowa i na granicę. Rozumiem, że jest to podróż w jedną stronę. Nigdy nie miałem zamiaru podpisywać umowy i nie mam zamiaru! Pomóż mi się stąd wydostać! – w alarmujących słowach napisał do matki Kiryll.

Na wojnę za „błąd systemu”

Z tej samej jednostki podobne wypłaty i wezwania na front dostało jeszcze sześciu innych żołnierzy, a żaden z nich nie przyznaje się, aby wyrażał zgodę, by udać się na wojnę. Nie wiedzą też, kogo prosić o pomoc, gdyż dowództwo, które poinformowano o tej rzekomej pomyłce, umywa ręce. Gdy chcieli udać się do banku, aby odmówić przyjęcia nieautoryzowanych wypłat, dowództwo odmówiło im prawa opuszczenia jednostki.

- Oni (dowództwo) w ogóle nie przyznają, że dokonali przelewu. Nie twierdzą, że to był błąd, czy pomyłka – mówi żołnierz.

Rosyjscy dziennikarze przypominają, iż do podobnych sytuacji dochodziło już wcześniej, między innymi w 90. Dywizji Pancernej w Czebarkulu. Tam również za wojenny kontrakt, którego nikt nie podpisał, na kontach żołnierzy pojawiła się kwota, choć nieco mniejsza, to i tak znacząca – 305 tys. rubli. Gdy o sprawie zrobiło się głośno, a za poborowymi wstawili się przedstawiciele lokalnych władz, wojsko nagle poczuło się w obowiązku wyjaśnić sprawę.

- Przelewy bankowe na rzecz poborowego personelu wojskowego zostały wykonane w wyniku awarii oprogramowania technicznego. Status tego personelu wojskowego nie uległ zmianie, środki zostaną zwrócone tak szybko, jak to możliwe – tłumaczyła kilka dni temu portalowi 74.ru służba prasowa Centralnego Okręgu Wojskowego.

Czy i tym razem wojsko się wystraszy i zasłoni awarią systemu? Na razie nie wiadomo, ale poborowi z Kurganu drżą o własne życie.

- Do wojska wstąpiłem, kiedy wszystko już się działo (wojna), ale wtedy w ogóle o tym nie myślałem, że to jest niebezpieczne. Chociaż tak, zdarzały się już przypadki śmierci poborowych. Po prostu pełniłem swoje obowiązki, to wszystko. A tu taki zwrot akcji! To jest teraz naprawdę przerażające. Nie chcę umierać – pisze do matki Kiryll.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSiłą ciągną ludzi na wojnę. W Rosji nazwali to: „błąd systemu” »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj