Flota Bałtycka wyszła z portów. Wielka akcja wokół Królewca, tuż przy granicy z Polską

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 marca 2025, 13:50
[aktualizacja 13 marca 2025, 06:22]
St.,Petersburg, flota bałtycka, Okręt, Rosja
Flota Bałtycka wyszła z portów. Wielka akcja wokół Królewca, tuż przy granicy z Polską/ShutterStock
Stacjonujące tuż przy polskiej granicy rosyjskie jednostki wojskowe wyszły z koszar, a niedaleko polskich brzegów pojawiło się ponad 10 okrętów Floty Bałtyckiej. Stan gotowości ogłoszono w bateriach obrony wybrzeża, a dowództwo rosyjskiej floty zapowiedziało „rozmieszczenie nowoczesnej broni”.

Bardzo tłoczno zrobiło się w miniony wtorek w okolicach obwodu królewieckiego, stanowiącego jedną, wielką rosyjską bazę wojskową. Rosjanie uznali bowiem, że na Bałtyku zrobiło się na tyle niebezpiecznie, że trzeba jak najpoważniej zacząć się szykować do inwazji. A ta nastąpić miała rzekomo od strony morza.

Flota Bałtycka w akcji. 10 okrętów pojawiło się blisko Polski

Podobnie jak w przypadku ćwiczeń Zapad, w trakcie których głównym scenariuszem jest odpieranie ataku, mającego nadejść od strony jakichś „fikcyjnych” państw zza zachodniej granicy, teraz Rosjanie wymyślili, że ktoś dybie na ich okręg królewiecki. I postarali się przygotować do odparcia potencjalnej inwazji, wysyłając w jego rejon ponad 10 okrętów wojennych. Wszystko to w ramach nadzwyczajnych ćwiczeń, jednak Rosjanie nie ukrywali, czemu właśnie teraz zajęli się sprowadzeniem swej floty w okolice Królewca.

„Ćwiczenia odbywały się w warunkach utrzymującego się napięcia w stosunkach Rosji z NATO. W ostatnich miesiącach sojusz znacząco zwiększył swoją obecność w regionie bałtyckim, przeprowadzając własne manewry, takie jak ćwiczenia Baltops i Saber Strike, w których uczestniczyły wojska ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Polski i państw bałtyckich” – podaje królewiecki portal NIA-Kaliningrad.

W licznych rosyjskich publikacjach na temat wtorkowych manewrów nikt jednak słowem nie wspomina, skąd nagle na Bałtyku wzięło się więcej okrętów państw NATO i nie pada nawet jedno zdanie o „flocie cieni”. Milczeniem zbyto również notoryczne przerywanie podmorskich kabli, za to z lubością przedstawiając, że to Rosja czuje się zagrożona, nawet tuż obok Polski.

Tak chcieli odeprzeć desant na Królewiec. Rosja jeszcze się uzbroi

Bałtyckie ćwiczenia przygotowano z niemałym rozmachem, a udział w nich, oprócz jednostek nawodnych, wzięło też wiele samolotów oraz naziemnych systemów Bal i Bastion, mających niszczyć na wodzie zbliżające się jednostki. I jak podaje służba prasowa Floty Bałtyckiej, najpierw odparto symulowane ataki rakietowe na obwód królewiecki, a następnie zajęto się eliminowaniem okrętów desantowych, zmierzających w kierunku rosyjskich plaż. Celem wroga bowiem, jak ustalili w scenariuszu ćwiczeń Rosjanie, było wysadzenie desantu i zajęcie jak największej ilości terenu.

Rosyjskie publikacje nie ukrywają, że zwiększenie ilości sił NATO na Bałtyku bardzo im się nie podoba. Państwo to nie zamierza jednak siedzieć bezczynnie, gdy sąsiedzi nagle zaczęli się zbroić.

„W odpowiedzi Rosja kontynuuje umacnianie swojej pozycji w obwodzie kaliningradzkim, rozmieszczając tam nowoczesną broń, w tym systemy rakietowe Iskander, zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych” – piszą media w Królewcu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj