W edukacji stracimy jeszcze trochę czasu [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 października 2020, 00:06
szkoła
<p>szkoła</p>/ShutterStock
Zamiast walczyć ze skutkami pandemii czy wprowadzać do każdej szkoły psychologa, urzędnicy MEN będą się zajmować przenoszeniem pudełek między pokojami i wymianą pieczątek.

A więc stało się – polska oświata doczekała się kolejnego ministra edukacji. Wśród komentatorów zawrzało, bo konserwatywnego Dariusza Piontkowskiego zastąpi ultra konserwatywny i znany z konfrontacyjnej postawy Przemysław Czarnek. Choć zwykle wierzę w ludzi, tym razem jestem przekonana, że zmiana nie wyjdzie szkolnictwu na dobre.

Tydzień temu na łamach Magazynu DGP pisałam o obnażonych przez pandemię systemowych pęknięciach w oświacie. Braki kadrowe, starzejący się nauczyciele, rutynowe podejście do kształcenia, niezaangażowani rodzice, przemęczone dzieci, przeładowane programy, brak odpowiedniej infrastruktury do kształcenia zdalnego, białe plamy, jeśli chodzi o rzecz tak podstawową jak dożywianie najmłodszych, deficyt zaufania, pogarszające się zdrowie psychiczne młodzieży... Przed osobą, która będzie pracować w gmachu przy al. Szucha, stoi mnóstwo wyzwań. Jakby problemów było mało, dochodzi konieczność zorganizowania szkół tak, by przetrwały drugą falę epidemii, a także niezakończoną jeszcze reformę edukacji rozpoczętą przez Annę Zalewską.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj