Na antenie TVP Info szef MEiN był został zapytany m.in., jak ocenia 2022 r. Przemysław Czarnek powiedział, że "jako wyjątkowo dobry dla polskiej edukacji i szkolnictwa wyższego". Mnóstwo rzeczy udało się zrobić" – zaznaczył. "Nie mam porażek, które mógłbym zapisać na koncie w sposób zupełnie oczywisty" - wskazał.

"Wydaje mi się, że można było dokonać jednak zmian w statusie zawodowym nauczyciela, po to, żeby spowodować bardziej sprawiedliwy system wynagradzania nauczycieli, bardziej efektywny również, czego się nie udało zrobić" - powiedział. Zadeklarował też, że "będziemy kontynuować nasze rozmowy ze związkami zawodowymi".

Minister edukacji i nauki został również zapytany m.in. o to, jak odbiera decyzję prezydenta Andrzeja Dudy o wecie do nowelizacji ustawy oświatowej. "Oczywiście z pełnym szacunkiem dla głowy państwa i dla kompetencji pana prezydenta" - zaznaczył Czarnek. Przypomniał, że "prezydent ma zawsze trzy możliwości - podpisać, zawetować lub odesłać do Trybunału (Konstytucyjnego - PAP)". "Niestety wybrał zawetowanie ustawy, która jest potrzebna w polskim systemie oświaty po to, aby utransparentnić obecność organizacji pozarządowych w polskich szkołach oraz zajęcia, które te organizacje prowadzą" - podkreślił minister.

Przemysław Czarnek zaznaczył także, że "będziemy dalej prowadzić tę sprawę w dialogu z Pałacem Prezydenckim, z panem prezydentem, po to, aby przekonać pana prezydenta do tego, że jest to potrzebne do tego, żeby wypełnić dyspozycję z art. 72 ust. 1 Konstytucji mówiącą o tym, że każdy ma prawo żądać ochrony dzieci przed demoralizacją". W ocenie ministra "do tej demoralizacji, z uwagi na brak transparentności działań organizacji pozarządowych, niekiedy w centrach niektórych wielkich miast dochodzi".

Reklama

Dopytywany o obywatelski projekt zmian, szef MEiN powiedział, że "słyszał o takich ruchach już, które odbywają się w Polsce". "Być może jest to bardzo dobry kierunek" - dodał. "Być może trzeba rzeczywiście obywatelskiego projektu ustawy, który ma na celu ochronę dzieci przed demoralizacją poprzez utransparentnienie tego, co chcą robić organizacje pozarządowe w polskich szkołach" - zaznaczył. "Będziemy na ten temat rozmawiać. Jestem zwolennikiem takiego ruchu i takiego działania. Myślę, że kilkaset tysięcy podpisów pod takim projektem ustawy na pewno stanowiłoby argument, który mogłyby przekonać pana prezydenta do tego, żeby na taką ustawę się zgodzić" – podkreślił Czarnek.

Szef MEiN – zapytany o skalę demoralizacji – wskazał, że "na razie jest to problem jeszcze marginalny". "To jest problem, który dotyczy niektórych szkół w centrach wielkich miast i niektórych tylko organizacji pozarządowych" - dodał. Wskazał także, że "z tego powodu jest cały ten krzyk środowisk lewicowych i lewackich, że oni chcieliby rzeczywiście wchodzić do szkół zupełnie bez jakiejkolwiek kontroli. A my chcemy postawić tamy. Chcemy, żeby wszyscy rodzice najpierw dowiedzieli się, czego te organizacje chcą uczyć na zajęciach pozalekcyjnych i żeby nadzór nad tym miał również kurator oświaty" – mówił Czarnek.

Szef MEiN zaznaczył, że "jeśli ktoś nie chce pedagogicznego nadzoru kuratora, to może zapraszać dzieci do domów kultury, bibliotek czy kin. "Tam nadzoru pedagogicznego kuratora nie będzie" – dodał. Ocenił także, że "zawsze będziemy mieli sprzeciw środowisk lewackich, które chciałyby wprowadzać rewolucję genderową – po uniwersytetach i intytulacjach kultury – również w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych". "To się im na razie udaje w ograniczonym zakresie i to jest ten moment, kiedy można postawić temu tamę" – zaznaczył.

Minister został także zapytany o zwolnienia nauczycieli w związku z niżem demograficznym. "Bez wątpienia musimy przystąpić wraz ze związkami - i to już robimy - do dyskusji na temat powrotu do rozwiązania, które zostało ukrócone, do uprawnień, które zostały zabrane nauczycielom przez rząd Donalda Tuska w 2009 r. Mianowicie musimy powrócić do dyskusji na temat wcześniejszej emerytury po 20 latach pracy przy tablicy i do emerytury po 30 latach pracy w ogóle" – powiedział szef MEiN.

Wyjaśnił, że "potężny niż demograficzny wschodzi, zwłaszcza do szkół średnich, i nie będzie dyskusji na temat tego, ilu nauczycieli brakuje, tylko będzie dyskusja na temat tego, ile tysięcy nauczycieli nie będzie miało godzin dla siebie, bo jak nie ma dzieci, to nie ma godzin i to w każdym obszarze".

Zdaniem Czarnka "trzeba powrócić do rozwiązania wcześniejszych emerytur, po to, żeby ci, którzy będą już mieli swoje uprawnienia w roku 2024 lub 2025, będą mogli odchodzić na emerytury, zostawiając miejsce dla tych, którzy tych uprawnień jeszcze nie będą mieli lub wchodzą dzisiaj do zawodu". "To jest konieczne" - podkreślił.

Autorka: Anna Kruszyńska