Gérard Depardieu. Święty potwór, francuski towar eksportowy

Gérard Depardieu
Gérard Depardieu/Shutterstock
Reakcja większości Francuzów na skandal z Gérardem Depardieu w roli głównej pokazuje, jak wiele się zmieniło w mentalności. Ale nie wszystkich.

Na takie osoby jak Gérad Depardieu Francuzi mają określenie „le monstre sacré” (święty potwór). Ktoś przerażająco dobry w swojej dziedzinie (najbliżej w języku polskim jest chyba „aktorskie zwierzę”, choć we francuszczyźnie nie chodzi tylko o aktorów, nawet jeśli ich nazwiska – Belmondo, Bardot, Signoret czy Moreau – najczęściej się z tymi „bestiami” kojarzą). Ktoś tak wielki, że nikt nie odważa się go skrytykować, że wybacza się mu to, co innym nie uszłoby płazem. Depardieu był też nazywany dobrem narodowym, francuskim towarem eksportowym – jak sery pleśniowe i wino. I długo na tej pozycji pozostawał, choć akurat z patriotyzmem nie zawsze było u niego najlepiej. W 2012 r. wybrał „wygnanie” w Belgii, żeby uniknąć francuskich podatków. Potem dostał obywatelstwo rosyjskie. W 2014 r. – więc już po inwazji na Krym – deklarował nie tylko swoją miłość do Rosji, lecz także admirację dla jej przywódcy. „Jak nie czuć się bardziej Rosjaninem niż Francuzem, kiedy się ma we Francji takiego prezydenta jak teraz” – stwierdził na konferencji prasowej podczas Berlinale. I dorzucił: „Nie jestem tu, żeby uprawiać politykę, ale to prawda: mam wielki podziw dla Władimira Putina i tego, co robi”. Nie przeszkadzało to aktorowi wciąż dostawać propozycje. Po pierwsze, bo to naprawdę wielki aktor. Po drugie, bo jego nazwisko w czołówce zapewnia finansowanie filmu, a także jest gwarancją zwrotu z biletów. Choć może należałoby powiedzieć: było gwarancją. Teraz może być już inaczej.

Cały artykuł przeczytasz w weekendowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej" i na eGDP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Maciej Weryński
Maciej Weryński
redaktor „DGP – Magazynu na Weekend” i „Prawnika DGP”. Z „Gazetą Prawną”, a następnie DGP związany od ponad 20 lat. Wcześniej pracował w „Gazecie Bankowej”, „Życiu Warszawy” i „Życiu”. Szczególnie zainteresowany kulturą Francji, muzyką klasyczną i prawami zwierząt
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraGérard Depardieu. Święty potwór, francuski towar eksportowy »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj