Forsal logo

Pobór do wojska coraz bliżej. Wiadomo, kto mógłby zostać objęty nowymi przepisami

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
dzisiaj, 09:29
Pobór do wojska coraz bliżej. Wiadomo, kto mógłby zostać objęty nowymi przepisami
Pobór do wojska coraz bliżej. Wiadomo, kto mógłby zostać objęty nowymi przepisami/Shutterstock
Powrót obowiązkowej służby wojskowej jeszcze niedawno wydawał się polityczną abstrakcją. Dziś coraz częściej mówi się o nim jako o realnym scenariuszu, do którego państwo powinno być przygotowane. Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej”, w wojsku trwa dyskusja nie tylko o samym odwieszeniu poboru, ale przede wszystkim o tym, kto w razie potrzeby zasili szeregi armii, a kto trafi do obrony cywilnej i instytucji kluczowych dla funkcjonowania kraju. Wśród oficerów coraz częściej słychać, że pytanie brzmi już nie „czy”, lecz „kiedy”.

Rezerwiści stanowią główna siłę armii

Zdaniem wojskowych, w wojnie pełnoskalowej rezerwiści stanowią aż czterech na sześciu żołnierzy. Nasz kraj dysponuje obecnie 216 tys. żołnierzy, co przy systemie opartym na ochotnikach jest liczbą niewystarczającą w razie rosyjskiej agresji. Choć dokładne dane mobilizacyjne pozostają niejawne, w bazach wojskowych mogą figurować nazwiska kilku milionów Polaków, a rocznie na ćwiczenia wzywa się ich ok. 40 tys. - podkreśla dziennik.

MON i MSWiA rywalizują o te same osoby

W przypadku „stanu W” kluczowe staje się utrzymanie ciągłości działania infrastruktury krytycznej, urzędów, szpitali czy zakładów zbrojeniowych, co wymaga wyłączenia ich pracowników z poboru. Jak czytamy w „Rz”, obecnie dochodzi jednak do bezpośredniej konkurencji o ludzi pomiędzy wojskiem a obroną cywilną, co widać chociażby po strażakach OSP służących równocześnie w WOT. Powszechnie nie uwzględnia się też kompetencji poborowych – trafiają do przypadkowych jednostek, w których ich unikalne umiejętności są niewykorzystane.

Brak jednolitej bazy rezerw osobowych państwa

Ustawy o obronie Ojczyzny oraz o ochronie ludności wzajemnie się „nie widzą”, przez co MON i MSWiA rywalizują o te same osoby. Gen. Mirosław Bryś z BBN wskazuje na brak wspólnej ewidencji kompetencji i proponuje utworzenie jednolitej bazy rezerw osobowych państwa. Obecne bazy wojskowe są tajne i nie zawierają wielu aktualnych danych, jak choćby adresów czy informacji o zdrowiu obywateli. Pewną nadzieję na poprawę sytuacji przynosi majowa nowelizacja ustawy o ochronie ludności, regulująca tworzenie korpusu obrony cywilnej i wymagająca współpracy resortów. Pierwotnie zakładano, że ewidencja ruszy na początku br. Ma się to jednak stać dopiero pod koniec przyszłego – czytamy w „Rz”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj