Forsal logo

Wystrzelili prawie wszystko. Tyle Oreszników ma jeszcze Rosja

Wystrzelili prawie wszystko. Tyle Oreszników ma jeszcze Rosja
Wystrzelili prawie wszystko. Tyle Oreszników ma jeszcze Rosja/East News
Rosyjski system rakietowy Oresznik może być na wyczerpaniu – wynika z najnowszej analizy amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną (ISW), który powołuje się na dane ukraińskiej firmy Dallas Analytics. Z ustaleń wynika, że Kreml miał wykorzystać niemal cały zapas pocisków z pierwszej serii produkcyjnej, a w arsenale mógł pozostać już tylko jeden sprawny egzemplarz. To kolejne doniesienia rzucające światło na skalę i tempo produkcji tej broni.

Z ustaleń analityków wynika, że Władimir Putin osobiście nakazał przyspieszenie prac nad czterema dodatkowymi rakietami Oresznik zaraz po ich pierwszym użyciu w 2024 roku. Ukraińska firma wywiadowcza Dallas Analytics szacuje jednak, że aż trzy z tych czterech nowo wyprodukowanych pocisków zostały już wystrzelone podczas ataków przeprowadzonych w 2026 roku.

Po rozkazie Putina ruszyła produkcja Oreszników. Większość już wystrzelono

Pierwszy pocisk miał zostać wystrzelony 9 stycznia w kierunku obwodu lwowskiego, kolejne dwa użyto w atakach na rejon Białej Cerkwi w obwodzie kijowskim. Czwarty pocisk miał natomiast nie osiągnąć celu i spaść na terytorium okupowanego Donbasu 24 maja. Na podstawie tych danych analitycy ISW oceniają, że Rosji może pozostać tylko jeden sprawny pocisk z pierwszej serii produkcyjnej.

Problemy z kurczącym się arsenałem to nie jedyne zmartwienie rosyjskiego dowództwa. ISW, powołując się na źródła w rosyjskim ministerstwie obrony, informuje, że producenci systemów rakietowych celowo pomijali kluczowe procedury kontroli jakości, aby dotrzymać terminów narzuconych przez Kreml.

Problemy wyszły na jaw. Rosyjskie Oreszniki mogą mieć poważną wadę

Dodatkowo eksperci z Dallas Analytics mieli uzyskać rosyjskie dokumenty przetargowe z marca 2025 roku, wskazujące na możliwe problemy z elementem GU-503, czyli żyroskopem lotniczym wykorzystywanym w systemie naprowadzania. Usterki komponentu mogły wpływać na precyzję systemu i powodować odchylenia sięgające nawet kilkudziesięciu kilometrów od zakładanego celu.

Zupełnie inną narrację w tej sprawie buduje rosyjska propaganda. Władimir Putin odniósł się na początku czerwca do uderzeń w pobliżu Kijowa oraz na okupowanych terenach obwodu donieckiego, określając je jako próby technologiczne. Prezydent Rosji stanowczo zaprzeczył, jakoby system Oresznik był wykorzystywany w operacjach przeciwko ukraińskim celom.

Tajemnicza broń Putina. Oresznik jest zdolny przenosić broń jądrową

Oresznik to pocisk balistyczny zdolny do przenoszenia ładunków jądrowych. System wykorzystuje technologię MIRV, czyli możliwość przenoszenia kilku głowic bojowych, które po wejściu w końcową fazę lotu oddzielają się i zmierzają w kierunku różnych celów. Nie są jednak niezależnie naprowadzane po separacji, co ogranicza ich precyzyjne sterowanie w końcowej fazie lotu.

Po starcie pocisk odrzuca pierwszy stopień napędowy, a następnie segment z głowicami kontynuuje lot po trajektorii opadającej. Analitycy wskazują, że system może wywodzić się z konstrukcji RS-26 Rubeż i korzystać z technologii opracowanych jeszcze w czasach ZSRR.

W ostatnich miesiącach pojawiły się również doniesienia o przerzuceniu elementów związanych z systemem Oresznik na terytorium Białorusi. Chodzi o obszar dawnego lotniska Kryczew-6 w obwodzie mohylewskim.

Według ustaleń grupy monitorującej związanej z białoruską opozycją, dane kolejowe wskazują, że między 20 a 29 grudnia 2025 roku na teren obiektu dotarł duży rosyjski transport wojskowy. W ocenie analityków może to sugerować przygotowania infrastruktury do dalszego wykorzystania systemów rakietowych tego typu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jakub Laskowski
Jakub Laskowski

Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.

Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraArmia wzywa Polaków. Karty mobilizacyjne trafiają do domów. Co to oznacza? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj