Ponad 90 proc. młodych ludzi w wieku 16-24 lata używa internetu do łączenia się z mediami społecznościowymi. Uważa się, że są one bardziej uzależniające niż papierosy i alkohol. Choć mają nam poprawiać nastrój i umożliwiać rozwijanie kontaktów społecznych, z badań wynika, że są odpowiedzialne za wzrost liczby osób chorujących na depresję. W ciągu ostatnich 25 lat procent ten zwiększył się do poziomu 70 proc. populacji młodych ludzi.

Podobnie rzecz ma się z cyberprzemocą: to rosnący problem, ponieważ według danych z 2017 roku doświadczało jej 7 na 10 nastolatków.

Warto zauważyć, jak wygląda błędne koło związane ze zmęczeniem i problemami w życiu codziennym:

Zmienia się też obraz własnego ciała: 9 na 10 dziewczynek uważa, że ich ciała nie są doskonałe. Jak czytamy w raporcie: „Każdej godziny pojawia się na Facebooku 10 milionów nowych zdjęć, co zapewnia młodym kobietom możliwość porównywania się na podstawie wyglądu do innych, podczas surfowania w sieci. Badania wykazały, że nawet jeśli dziewczynki i młode kobiety do ok. 20 roku życia nawet krótko korzystają z Facebooka, ich postrzeganie własnej aparycji jest gorsze niż u tych spośród rówieśniczek, które nie używają mediów społecznościowych. Ponad 70 proc. osób w wieku 18-24 lata rozważyłoby obecnie operację plastyczną”.

Zaburzenia snu a media społecznościowe

Zaburzenia snu a media społecznościowe

źródło: Materiały Prasowe

Jeszcze innym zjawiskiem, które rujnuje nam zdrowie psychiczne jest tzw. FoMO, czyli Fear of Missing Out – lęk przed nienadążaniem za tym, co dzieje się w sieci. To relatywnie nowe zjawisko, o którym nie ma pojęcia nawet 40 proc. rodziców użytkowników mediów społecznościowych. FoMO wiąże się z obniżeniem nastroju i poczuciem mniejszej satysfakcji z życia w ogóle.

Tyle złych wpływów, ale czy nie ma pozytywnych aspektów korzystania z social mediów?

Owszem, kilka. Przede wszystkim, warto zauważyć, że według danych Statisty (por. infografika – dop. red.) , jedynym medium, które pełni funkcję społecznościowego i nie obniża naszego zachowania, a nawet wpływa na nie pozytywnie jest YouTube. Pozostałe wpływają raczej negatywnie, choć można również odnotować ich pozytywne aspekty.

Jednym z nich jest lepszy dostęp do informacji na temat zdrowia, także psychicznego. Autorzy raportu „#StatusOfMind. Social media and young people's mental health and wellbeing”, podają: „Media społecznościowe wywołały prawdziwą rewolucję w interakcjach z innymi ludźmi i w dzieleniu się wiedzą. Serwisy społecznościowe oferują młodym ludziom, którzy mogą cierpieć na problemy ze zdrowiem psychicznym, możliwość docierania do doświadczeń innych ludzi, co następnie mogą odnieść do własnej sytuacji. Badania tego zjawiska sugerują, że dostęp do wiedzy o doświadczeniach innych osób może być bardzo korzystna dla tych, którzy sami doświadczają podobnych kłopotów. Czytanie blogów czy oglądanie vlogów na ten temat może poprawić znajomość zagadnień związanych ze zdrowiem u młodych ludzi, zachęcić ich do uzyskania dostępu do odpowiednich usług zdrowotnych, umożliwić lepsze wyjaśnienie własnej sytuacji zdrowotnej lub dokonywanie lepszych wyborów w tym obszarze”.

Kolejnym ważnym aspektem pozytywnym jest możliwość uzyskania emocjonalnego wsparcia, budowanie społeczności – w szerszym zaś wymiarze: budowanie i podtrzymywanie relacji w ogóle. To często jest związane z tworzeniem się miejsc określanych jako bezpieczne – dobrym przykładem są grupy łączące społeczności LGBTQ+ albo mniejszości etniczne, narażone na większe zagrożenia w obrębie zdrowia psychicznego.

Na drugim biegunie, na którym plasowało się zaburzone postrzeganie własnego ciała, można umieścić pozytywną rolę autoekspresji i samoświadomości. Chodzi tu nie tylko o preferencje czy wygląd, ale także o zaangażowanie społeczne czy polityczne.

Skala emocji, jakie wywołują media społecznościowe została przebadana wprawdzie na brytyjskich nastolatkach i młodych dorosłych, ale nietrudno zaaplikować te wyniki do polskich realiów: najbardziej pozytywne emocje budzi platforma YouTube, najwięcej negatywnych emocji budzą kolejno Instagram, Snapchat, Facebook i Twitter.

>>> Czytaj też: Ile jesteśmy w stanie zrobić dla lajków? Małe, głupie zło i poważne konsekwencje [FELIETON]