Robot w roli kelnera. Odpowiedź na braki kadrowe w branży gastronomicznej?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 października 2021, 06:30
Restauracja
<p>Koronakryzys doprowadził&nbsp;do problemów związanych z brakiem pracowników w gastronomii&nbsp;</p>/Shutterstock
Właściciel jednej z niemieckich restauracji postanowił rozwiązać problem ws. niedoboru pracowników. Tym razem pomogła technologia, od niedawna w lokalu pracuje robot, który dostarcza gościom posiłki i napoje.

Robota w roli kelnera można spotkać od kilku dni w jednej z restauracji w nadbałtyckim kurorcie Grömitz. Maszyna o imieniu „Bella” została „zatrudniona” przez restauratora z Niemiec.

Robot nie może i nie powinien zastępować specjalistów, którzy już pracują w restauracji. Raczej powinien ich odciążyć” – zaznacza cytowany przez serwis NDR Tim Bornewasser, właściciel lokalu. 

Wśród zalet sprzętu mężczyzna wymienia to, że robot „nie potrzebuje urlopu, nigdy nie choruje i teoretycznie może być na służbie siedem dni w tygodniu".

Co skłoniło właściciela do tego, by kupić maszynę? Okazuje się, że przyczyną był koronakryzys, który doprowadził do braków kadrowych m.in. wśród pracowników branży gastronomicznej. „(…) Teraz polegam na technologii” – podkreśla Bornewasser, który znalazł w internecie ofertę ws. sprzętu.

Jak informuje DPA, „Bella” posiada system nawigacji, co bez problemu pomaga w poruszaniu się po pomieszczeniu, a także w omijaniu przeszkód. Robot ma wysokość około 1,50 m i może komunikować się z gośćmi. Przy uzupełnieniu tac na napoje i jedzenie „Bella” może liczyć na pomoc pracowników lokalu.

Z relacji restauratora wynika, że pomysł z udziałem maszyny spodobał się klientom – pierwsze reakcje są pozytywne. Z kolei Karen, jedna z klientek, której wypowiedzi przedstawia serwis NDR, podchodzi sceptycznie do pomysłu… Kobieta twierdzi, że przychodzi do restauracji również po to, by kontaktować się z obsługą, a rozwiązanie z udziałem robota bardziej pasuje jej do miejsc, gdzie można dostać jedzenie w stylu fast food.

Sprzęt kosztował około 20 tys. euro. „Zakładam, że zwróci się po 120 dniach” - przypuszcza Bornewasser, komentując cenę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj