Znajdą cię. Nawet zwykły laik może dziś zlokalizować w sieci dowolny obiekt [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
10 września 2023, 09:13
dane, sieć, internat, notebook
Shutterstock
Jamie Bartlett przez lata poszukiwał Róży Ignatowej. Bułgarka rozkręciła piramidę finansową OneCoin, a później przepadła wraz z ogromnym majątkiem. Kamień w wodę. Pewne mętne tropy wiodły dziennikarza do Dubaju. Bartlett podejrzewał, że Ignatowa może się ukrywać właśnie tam. Ale jak to potwierdzić? Kiedy jego śledztwo utknęło w martwym punkcie, zarządzający interesami OneCoina brat Ignatowej nagle opublikował na Instagramie selfie. Co prawda oznaczył, że zrobiono je w Sofii, ale tło wydało się dziennikarzowi podejrzane. Minaret? Drapacze chmur?

„Ściągnęliśmy specjalistę BBC (…), żeby zerknął na zdjęcie – pisze Bartlett w książce «Zaginiona Kryptokrólowa». – Informatyk najpierw oznakował wszystkie charakterystyczne obrazy w tle selfie Konstantina. Każdy budynek, drzewo, jezioro, ścianę. Potem skrupulatnie przejrzał setki zdjęć, stosując narzędzia Google oraz Yandex, służące do wyszukiwania obrazem, i szukał pasujących obiektów (…). Wykorzystując zdjęcia satelitarne z Google Earth Pro oraz podstawy geometrii, zaczął wytyczać przypuszczalną «linię wzroku» Konstantina. (…) Po kilku dniach nieustannego ślęczenia przed ekranem wysłał mi e-mailem dokument zabezpieczony hasłem” – relacjonował.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj