Dr Paweł Grzesiowski: Szkoły są dziś jednym z ważniejszych źródeł przenoszenia koronawirusa

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 października 2020, 20:27
szkoła koronawirus3
<p>szkoła</p>/ShutterStock
W tej chwili koronawirus przestał być lokalnym zakażeniem, a zaczął występować w dużym rozproszeniu w całym kraju - powiedział PAP pediatra, immunolog dr Paweł Grzesiowski. Według niego, edukacja w szkołach jest w tej chwili jednym z ważniejszych źródeł przenoszenia wirusa.

W czwartek Ministerstwo Zdrowia podało, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 4280 osób. Z powodu COVID-19 zmarło 76 chorych. Łącznie od początku epidemii chorobę wykryto u 111 599 osób, zmarło 2867 z nich, wyzdrowiało 76 490 chorych.

Grzesiowski podkreślił w rozmowie z PAP, że w tej chwili epidemia szerzy się w wyniku kontaktów międzyludzkich na wielu poziomach, w pracy, w szkole, podczas imprez towarzyskich i w placówkach medycznych. "Wskaźniki w tej chwili zakaźności, czyli reprodukcyjności wirusa są takie, że to jest 1,5 do nawet 1,7 czyli 10 osób zaraża 15 i dalej w postępie wykładniczym" - powiedział.

Jak dodał, "te wzrosty wynikają z tego, że nie wdrożono na czas procedur opóźniających multiplikację wirusa". "I niestety oznacza to, że trzeba bardzo pilnie wprowadzać bardzo poważne ograniczenia, przede wszystkim w komunikowaniu się ludzi ze sobą. Czyli powinniśmy zawieszać wszystkie niepotrzebne bezpośrednie spotkania z udziałem wielu osób, a jednocześnie walczyć o to, żeby nie dochodziło do zakażeń w instytucjach, które muszą pracować w trybie ciągłym, czyli w urzędach, szpitalach, POZ-ach, DPS-ach itd. Tam po prostu musi być restrykcyjna polityka maskowa" - podkreślił Grzesiowski.

W jego ocenie, w tej chwili mamy do czynienia z innym zjawiskiem niż w marcu i kwietniu. "Mamy w tej chwili znacznie rozproszone małe, kilkuosobowe ogniska zakażeń i mamy co najmniej 6 województw, w których szybko narasta liczba zakażenia" - zaznaczył immunolog.

Podkreślił, że wirus przeniknął już do głębszej warstwy społeczeństwa, czyli nie jest już takim prostym zakażeniem, lecz występującym w dużym rozproszeniu. "I moim zdaniem niestety pierwotną przyczyną były wybory, podróże wakacyjne, wesela i otwarcie szkół. Nie mamy na to jednoznacznych dowodów, ale jednak wydaje się, że szkoły są bardzo istotnym ogniwem transmisji wirusa, bo dzieci chorują bezobjawowo, czyli nie wiemy, które dzieci przynoszą zakażenia do domu. Więc myślę, że edukacja szkolna jest w tej chwili jednym z ważniejszych źródeł przenoszenia choroby" - ocenił Grzesiowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj