Co oznacza kwarantanna narodowa?

Wdrożenie narodowej kwarantanny, a więc wprowadzenie - oprócz obecnie obowiązujących obostrzeń gospodarczych - ograniczeń w przemieszczaniu się ludzi, zapowiadał na początku listopada premier Mateusz Morawiecki. "To będzie oznaczało ograniczenia dotyczące chociażby kolejnych branż. Pewne ograniczenia dotyczące przemieszczania się, to też jest wariant, który jest barny pod uwagę. Czyli te rozwiązania, które obowiązują we Francji, Wielkiej Brytanii, w Portugalii, Hiszpanii, obowiązywały we Włoszech, Belgii" - mówił rzecznik rządu Piotr Müller. Czytaj więcej TUTAJ.

Możliwe scenariusze

Po rekordzie z 5 listopada, gdy w ciągu doby odnotowano 27 143 zakażeń i po raz pierwszy została przekroczona liczba 70 zakażeń na 100 tys., 7-dniowa średnia zakażeń była na poziomie 55 na 100 tys. mieszkańców - wynika z szacunków Forsal.pl. Gdyby takie tempo wzrostu zostało utrzymane, to średni 7-dniowy poziom 70 zakażonych na 100 tys. mieszkańców osiągnęlibyśmy w ciągu tygodnia i zgodnie z zapowiedziami premiera wprowadzona zostałaby kwarantanna narodowa.

Reklama

Optymistyczny wariant zakładał, że tempo wzrostu zostanie wyhamowane, a wtedy obostrzenia będą mogły zostać złagodzone. Jeżeli liczba przypadków będzie mniejsza - powyżej 25, ale poniżej 50 na 100 tys. na 7 dni w skali kraju, będzie możliwość powrotu do zasad obowiązujących w czerwonych strefach. Jeśli wskaźnik będzie większy niż 10, a mniejszy niż 25 - wrócimy do stref żółtych.

Od 11 listopada, gdy 7-dniowa średnia zakażeń na 100 tys. mieszkańców osiągnęła maksymalną wartość 66,8 zakażeń, tygodniowy wskaźnik notuje kolejne spadki. Na tej podstawie minister zdrowia Adam Niedzielski opierał swój optymizm dotyczący poprawy sytuacji pandemicznej. Mamy do czynienia ze stabilizacją dziennej liczby zachorowań na COVID-19, co oznacza, że najgorsze jest już za nami, informował na konferencjach Niedzielski. Zapowiadał jednocześnie, że w najbliższym czasie "nie ma przestrzeni" na poluzowanie obostrzeń. "Jesteśmy w takiej fazie, gdzie ta stabilizacja następuje i możemy się uśmiechnąć i powiedzieć, że to co najgorsze mamy za nami" - mówił Niedzielski. Jednak teraz przestrzeń do luzowania zaczyna być widoczna.

Niestety mimo dobrych danych, w czwartek 17 grudnia, gdy 7-dniowa liczba zakażeń spadła poniżej 10 tys. na dobę, (26 zakażeń na 100 tys. mieszkańców), MZ ogłosiło, że wprowadza narodową kwarantannę, czyli dokładnie odwrotnie, niż sugerują wskaźniki zachorowań. Później resort złagodził retoryką mówiąc o podwyższonym etapie odpowiedzialności, który teraz może być przedłużony. Rzecznik rządu Piotr Müller w rozmowie z Polsat News nie wykluczył, że aktualnie obowiązujące obostrzenia zostaną przedłużone także po 17 stycznia. I ta się stało. Kilka dni później minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił, że obostrzenia obowiązujące w związku z koronawirusem zostają przedłużone do końca stycznia. Jedynym wyjątkiem będzie to, że od 18 stycznia dzieci z klas I-III szkoły podstawowej wrócą do stacjonarnej nauki w szkołach.

Zakażenia koronawirusem - średnia z ostatnich 7 dni

Dziś 7-dniowa średnia zakażeń w całej Polsce znajdowała się nadal na poziomie poniżej 9,4 tys. przypadków na dobę. Według kryteriów rządowych przy obecnym poziomie liczby nowych zakażeń cała Polska powinna być w strefie żółtej, a tylko niektóre powiaty w strefie czerwonej. Dziś tygodniowa średnia liczba zakażeń dla całej Polski spadła z 6 206 do 6 041 przypadków na dobę.

W piątek resort zdrowia podał, że w ciągu ostatniej doby zakażenie stwierdzono u 6 640 osób. W ostatniej dobie przebadano 45,1 tys. próbek (w tym 13,5 tys. to były testy antygenowe), z których około 15 proc. dało wynik pozytywny. 7-dniowa średnia zakażeń spadła do 15,7 przypadków na 100 tys. mieszkańców.

Przed tygodniem w sobotę 7-dniowy wskaźnik potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem przypadających na 100 tys. mieszkańców był na poziomie 19,9 przypadków. W niedzielę spadła do poziomu 18,6 przypadków na 100 tys. osób. W poniedziałek 7-dniowa średnia zakażeń spadła do 18,1 przypadków na 100 tys. mieszkańców. We wtorek odnotowano kolejny spadek, tym razem do poziomu 17,8 przypadków na 100 tys. mieszkańców. W środę tygodniowa liczba zakażonych przypadająca na 100 tys. mieszkańców spadła do poziomu 17 przypadków. W czwartek 7-dniowa średnia zakażeń ponownie spadła do 16,2 przypadków na 100 tys. mieszkańców.

Rządowe statystyki pokazuję, że poziom przy którym miał być ogłoszony całkowity lockdown, a który rząd nazywa narodową kwarantanną, przynajmniej statystycznie nadal jest daleko. Według tych danych obecnie cała Polska znajduje się w żółtej strefie.

Testy na koronawirusa w Polsce: najnowsze dane

Przed tygodniem w sobotę MZ podało, że w ciągu ostatniej doby laboratoria zbadały 69,3 tys. próbek (w tym 10,7 tys. to były testy antygenowe), z których 10,7 proc. dało wynik pozytywny. W niedzielę przebadano 55,2 tys. próbek (w tym 9,8 tys. to były testy antygenowe), z których prawie 11 proc. dało wynik pozytywny. W poniedziałek MZ zaraportował spadek liczby testów do poziomu 25,2 tys. próbek (w tym 6,1 tys. to były testy antygenowe), z których prawie 13 proc. dało wynik pozytywny. We wtorek przebadano 48,4 tys. próbek (w tym 16,7 tys. to były testy antygenowe), z których prawie 10 proc. dało wynik pozytywny. W środę wykonano 48,3 tys. próbek (w tym 13,7 tys. to były testy antygenowe), z których około 15 proc. dało wynik pozytywny. W czwartek liczba wykonanych testów zmalała 47,1 tys. próbek (w tym 14,5 tys. to były testy antygenowe), z których około 15 proc. dało wynik pozytywny.

W tygodniu, w którym premier ogłaszał, że wejście do strefy 70 zakażeń na 100 tys. jest realnym zagrożeniem, średnia dzienna liczba wykonanych testów była na poziomie powyżej 65 tys. próbek, a 6 listopada nawet ponad 82 tys. Udział próbek pozytywnych był na wyższym poziomie niż obecnie. W ostatnim tygodniu średnio badano około 48 tys. próbek.

Koronawirus w Polsce: wskaźnik zakażeń dla województw

Według danych publikowanych przez MZ, od dawna żadne z województw nie było w czarnej strefie, która wyznacza próg narodowej kwarantanny. Dane statystyczne pokazują, że dziś do strefy czerwonej kwalifikowały się cztery województwa, podczas gdy pozostałe dwanaście miało wskaźniki na poziomie poniżej 25 zakażeń na 100 tys. mieszkańców.

Najbliżej granicy tak zwanego "bezpiecznika", ale wyraźnie w strefie czerwonej, znajduje się woj. warmińsko-mazurskie, gdzie 7-dniowy wskaźnik zakażeń wynosił 27,5 na 100 tys. mieszkańców.

Dziewięć województw miało wskaźnik zakażeń na poziomie, który kwalifikuje je do progu żółtego, a trzy nawet poniżej 10 zakażeń na 100 tys. osób, co kwalifikuje je do strefy zielonej. W ciągu ostatnich 7 dni w woj. małopolskim wskaźnik zakażeń był na poziomie 8,1 osób na 100 tys. mieszkańców,, a w woj. podkarpackim 8,2, a w świętokrzyskim 9,2 przypadków na 100 osób.

Listę regionów, które według statystyk MZ mają wskaźnik zakażeń na poziomie strefy żółtej, otwiera woj. śląskie, gdzie wskaźnik wynosił 10,5 zakażonych na 100 tys. mieszkańców, a zamyka ją woj. lubuskie z wynikiem 17,5 zakażeń na 100 tys. osób.

Niestety w tej statystyce nie uwzględnione są przypadki, które MZ raportuje jako "bez adresu" i nie wiadomo, w którym województwie należy je uwzględnić. W ciągu ostatnich 7 dni takich przypadków było 887 (w tym w sobotę 129, w niedzielę 166, w poniedziałek 97, we wtorek 119, w środę 131, w czwartek 132 i dziś 113).