O wzroście liczby zakażeń decyduje mniejszość, która nie stosuje się do obostrzeń

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 marca 2021, 13:48
koronawirus
<p>20.02.2021 Sopot , ul. Bohaerow Monte Cassino . Tlum ludzi spaceruje wzdluz najpopularniejszej ulicy w Sopocie . Mimo tlumow wiele osob nie zaslania nosa i ust . fot. Bartosz Banka / Agencja Gazeta</p>/Agencja Gazeta
Z reguły większość ludzi zachowuje się tak jak powinna, ale niestety o sukcesie przeciwnika decyduje mniejszość i tolerancja dla mniejszości – powiedział PAP wirusolog prof. Włodzimierz Gut, komentując wzrost zakażeń koronawirusem.

W czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o najwyższej w tym roku liczbie potwierdzonych zakażeń koronawirusem – 27 278. Wzrastała ona z tygodnia na tydzień. 11 marca resort informował o 21 045 nowych przypadkach i 375 zgonach, przy 73,3 tys. badań wykrywających SARS-CoV-2. Dwa tygodnie temu (4 marca) o 15 250 zakażeniach i 289 zgonach, przy 62,9 tys. wykonanych testach.

Najwięcej przypadków wciąż notuje się na Mazowszu – w czwartek podano informację o 4408 nowych zakażeniach.

Prof. Gut w rozmowie z PAP zauważył, że rosnąca liczba zakażeń wynika z nieracjonalnych zachowań ludzi.

"Jeżeli ma się do czynienia z ludźmi racjonalnymi, to nic się nie stanie, ale nie zawsze tak jest" – mówił.

"Z reguły większość zachowuje się tak, jak powinna się zachowywać, tzn. trzyma dystans, nosi maseczki, nie bierze udziału w zgromadzeniach, ale niestety o sukcesie przeciwnika, w tym przypadku wirusa, decyduje mniejszość i tolerancja dla mniejszości" – wskazywał Gut. "Wszyscy by chcieli, żeby było dobrze, ale część osób robi, żeby było gorzej, a dostają za to wszyscy" – podkreślił.

Dodał, że jeżeli dalej tak będzie i jeżeli wprowadzane obostrzenia nie przyniosą efektu, to po prostu będzie jeszcze gorzej.

Wirusolog zwracał również uwagę, że w ostatnich dwóch miesiącach otwarte zostały m.in. galerie handlowe czy hotele.

"Mieliśmy turystyczno-hotelarski boom, to teraz mamy boom zakażeń" – ocenił. Mówił też, że odbywały się imprezy, takie jak np. mecze czy inne zgromadzenia, które – wskazywał – są "najlepszym źródłem rozprzestrzeniania się wirusa".

"Po każdym tłumnym spotkaniu rzucany jest kamyczek, od którego idzie fala właśnie mniej więcej na trzy tygodnie. Teraz mamy tego efekty" – mówił.

Komentując dużą liczbę zakażeń na Mazowszu zauważył, że Warszawa jest dużym i gęsto zaludnionym obszarem, czyli podatnym na szerzenie się wirusa.

"W środkach komunikacji dziennie każdy styka się średnio ze stoma osobami. Wśród nich są ci, którzy jutro już będą leżeli chorzy, ale dzisiaj już zakażają" – wskazał wirusolog.

"Jeżeli zmądrzejemy, to mamy akurat czas, najbliższe trzy tygodnie, żeby naprostować sytuację. Musimy zachowywać się rozsądnie i racjonalnie. Sprawa zależy wyłącznie od ludzi, a nie wszyscy są obliczalni" – podkreślił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj