Na stronach Państwowego Zakładu Higieny (PZH) można znaleźć listę niepożądanych odczynów poszczepiennych, czyli tzw. NOP-ów, po szczepieniach przeciwko COVID-19. Co mówi nam ta lista?
dr n. med. Jacek Mrukowicz, Polski Instytut Evidence Based Medicine w Krakowie, redaktor naczelny czasopisma „Medycyna Praktyczna Szczepienia: Może zacznijmy od samej nazwy. To nie tyle jest lista niepożądanych odczynów poszczepiennych, ile niepożądanych zdarzeń, które wystąpiły w okresie po szczepieniu.
Różnica jest subtelna, ale - jak rozumiem - znacząca.
Tak, ponieważ jeśli jakieś zdarzenie zdrowotne występuje w okresie po szczepieniu, to nie znaczy automatycznie, że wystąpiło w wyniku szczepienia. Nazwa „niepożądany odczyn poszczepienny” niejako implikuje, że jest on przyczynowo powiązany ze szczepieniem. Najczęściej tak jednak nie jest.
Reklama
ikona lupy />
dr n. med. Jacek Mrukowicz, Polski Instytut Evidence Based Medicine w Krakowie, redaktor naczelny czasopisma „Medycyna Praktyczna Szczepienia” / Materiały prasowe
Skąd to wiemy?
Z analiz, które przeprowadza się na podstawie tych danych. Lista, którą można znaleźć na stronach PZH, to tylko pierwszy krok całego procesu. Nie można o tym zapominać.
Jak wygląda ten proces?
Nasz mechanizm zgłaszania zdarzeń niepożądanych jest częścią unijnego systemu nadzoru nad bezpieczeństwem leków i szczepionek koordynowanego przez Europejską Agencję Leków (EMA). Baza, do której ostatecznie trafiają przypadki zgłoszone w poszczególnych krajach, nazywa się EudraVigilance. Innymi słowy: nasz system „karmi” bazę danych EudraVigilance.
Co dzieje się z danymi?
Pracują na nich specjaliści od analizy zdarzeń niepożądanych, których zatrudnia agencja. Ich zadanie jest proste: wychwycić sygnał, że jakieś zdarzenie zaczyna występować częściej, niż występowało w okresie przed wprowadzeniem określonych szczepień.
Jak czuły jest ten system?
Bardzo. Przypuśćmy, że mamy do czynienia ze zdarzeniem niepożądanym, które występuje u jednego pacjenta na milion. Sami nie bylibyśmy w stanie go wychwycić w krótkim czasie, dopóki nie zaszczepilibyśmy kilkanaście milionów osób, ale już dzięki informacjom z wszystkich państw członkowskich UE jesteśmy w stanie to zrobić znacznie szybciej.
Rozmawiał Jakub Kapiszewski