Rzecznik MZ: Rekomendujemy czwartą dawkę szczepionki osobom z upośledzoną odpornością

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 lutego 2022, 12:13
Szczepionka COVID-19 koronawirus igła
<p>Szczepienie przeciw COVID19</p>/dziennik.pl
Na razie nie ma rekomendacji podawania czwartej dawki szczepionki przeciw COVID-19 poza osobami z upośledzoną odpornością. To około 200 tys. osób w Polsce – zaznaczył w czasie wtorkowego briefingu rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

"Podkreślamy cały czas, w ślad m.in. za ekspertami, ale też za producentami (szczepionek), że nie ma jednoznacznego przekonania, co do podawania czwartej dawki. Cały czas trwają badania kliniczne. Dziś nie ma rekomendacji dotyczącej podawania czwartej dawki, poza osobami, które mają ułomny system odpornościowy. To w Polsce w granicach 200 tys. osób" – stwierdził Andrusiewicz dziennikarzom.

Z kolei pytany o ewentualne znoszenie restrykcji np. obowiązek noszenia maseczek powiedział, by poczekać do momentu "aż będziemy mieli pewność, że schodzimy z tą pandemią do tych wskaźników przynajmniej np. na poziomie poniżej 10 tys. (nowych) zakażeń". Dodał, że zapas łóżek dla pacjentów z COVID-19 jest sukcesywnie zmniejszany. Przypomniał, że w ostatnim tygodniu ograniczono go o blisko 900 łóżek. Łącznie w całym kraju na pacjentów z COVID-19 przygotowano nieznacznie ponad 30 tys. miejsc.

Rzecznik zaznaczył, że skrócenie okresu izolacji do 7 dni i poluzowanie zasad dotyczących kwarantanny wynika z tendencji, którą obserwujemy na świecie i charakterystyki wirusa.

"Nie jesteśmy pierwszym państwem na świecie, które skraca okres izolacji, likwiduje kwarantannę z kontaktu. Podobnie postępują inne państwa. Wynika to z danych epidemiologicznych, ze wskazań epidemiologów, wirusologów i lekarzy chorób zakaźnych. Po pierwsze objawy po zakażeniu w wersji omikron występują zdecydowanie szybciej. Najczęściej już na drugi dzień. Wirus jest mniej zjadliwy. Te zakażenia następują szybciej. Najczęściej na siódmy dzień nie mamy już do czynienia z objawami ani z możliwością zakażenia. Stąd decyzja taka, a nie inna. Podkreślam, że idziemy drogą przetartą przez inne państwa" – wyjaśnił rzecznik prasowy resortu zdrowia.

Przypomniał też, że do 1 marca pracownicy medyczni powinni być już z w pełni zaszczepieni, w przeciwnym przypadku sanepid może nałożyć karę finansową. Ponadto – jak przypomniał dalej – takie osoby nie powinny być dopuszczone do opieki nad pacjentami.

"Czy takie osoby mają być zwalniane, czy kierowane do innych zadań w danym podmiocie medycznym, to już jest decyzja kierującego placówką. Na początku przyszłego tygodnia pojawi się dokładna i interpretacja przepisów ze strony Ministerstwa Zdrowia, jeśli ktoś ma wątpliwości" – powiedział.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj