W praktyce ten patent opiera się na połączeniu dwóch technologii, które coraz częściej trafiają do polskich domów, pompy ciepła i fotowoltaiki. Kluczowe nie jest jednak samo ich posiadanie, ale sposób korzystania z nich w czasie największych mrozów. To połączenie uchodzi aktualnie za jedno z najbardziej opłacalnych jeżeli chodzi o ogrzewanie domów, ale tylko pod warunkiem, że jest dobrze użytkowane. Zimą 2026, przy silnych mrozach i wysokich cenach energii, sposób korzystania z tych urządzeń może mieć ogromny wpływ na rachunki za prąd, ale też na żywotność samej pompy ciepła.

Pompa ciepła podczas mrozów pracuje na granicy możliwości

Wielu właścicieli pomp ciepła i fotowoltaiki popełnia ten sam błąd, próbują utrzymać wysoką temperaturę w domu przez całą dobę, nawet podczas silnych mrozów. W praktyce oznacza to podnoszenie krzywej grzewczej pompy ciepła, żeby w domu było cieplej. Taki sposób rzeczywiście działa, ale ma swoją cenę.

Powietrzne pompy ciepła, które dominują w polskich domach, najlepiej działają wtedy, gdy temperatura na zewnątrz nie spada bardzo nisko. Przy mrozach rzędu -20 czy -30 stopni sytuacja się zmienia. Pompa musi wtedy znacząco podnieść temperaturę zasilania, pracować dłużej i intensywniej oraz częściej uruchamiać grzałkę elektryczną. To oznacza z kolei wyższe rachunki, spadek efektywności oraz większe obciążenie sprężarki, co w dłuższej perspektywie może skracać żywotność całego systemu. Im wyższa krzywa grzewcza, tym większe zużycie prądu i większe obciążenie techniczne instalacji. Tymczasem to się to rozwiązać znacznie rozsądniej.

Dlaczego podnoszenie temperatury w całym domu to błąd?

W wielu domach najchłodniejszym pomieszczeniem jest salon, zwykle największy, z dużymi oknami i otwartą przestrzenią. Z kolei sypialnie są mniejsze i nagrzewają się znacznie szybciej. Gdy podnosimy temperaturę zasilania pompy ciepła tylko po to, aby w salonie było komfortowo, w sypialniach robi się zbyt gorąco, szczególnie nocą. Zamiast zwiększać parametry ogrzewania dla całej instalacji znacznie lepszym rozwiązaniem jest punktowe dogrzewanie tylko tych pomieszczeń, które faktycznie tego wymagają. Dzięki temu, można zachować komfort w salonie, a jednocześnie nie przegrzewać sypialni, w których zależy nam na chłodniejszym, zdrowszym klimacie do snu.

I właśnie w tym miejscu pojawia się naturalne połączenie pompy ciepła z fotowoltaiką. Coraz częściej mówi się o zwiększaniu autokonsumpcji, czyli wykorzystaniu energii wyprodukowanej przez fotowoltaikę na miejscu, zamiast oddawaniu ją do sieci. W praktyce oznacza to uruchamianie energochłonnych urządzeń w godzinach największej produkcji prądu.

Na podobnej zasadzie działa dogrzewanie przy pompie ciepła. Zamiast podnosić temperaturę w całym domu i przegrzewać sypialnie, można włączyć dodatkowy grzejnik w salonie właśnie wtedy, gdy mamy nadwyżkę własnej energii. Dzięki temu ciepło trafia tam, gdzie jest najbardziej potrzebne, a praca pompy ciepła nie musi być sztucznie „rozkręcana” na noc.

Fotowoltaika daje przewagę w ciągu dnia

Jeżeli masz instalację fotowoltaiczną, szczególnie o mocy około 8–10 kWp, masz ogromną przewagę. Nawet zimą, w słoneczne dni, panele produkują znaczące ilości energii w ciągu dnia, a prąd zużywany na bieżąco nie trafia do sieci, nie jest rozliczany i realnie obniża rachunki. To idealny moment, żeby wykorzystać energię wtedy, gdy jest produkowana, zamiast zmuszać pompę ciepła do ciężkiej pracy.

Dogrzewanie elektryczne w dzień to nie błąd

Wiele osób traktuje farelki czy inne grzejniki elektryczne jak coś bardzo drogiego. Tymczasem przy fotowoltaice sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nie chodzi o zastępowanie pompy ciepła grzejnikiem elektrycznym. Chodzi o jej odciążenie w najtrudniejszych momentach. W ciągu dnia, gdy panele produkują prąd, można punktowo dogrzewać pomieszczenia innymi urządzeniami elektrycznymi, np:

  • konwektorami,
  • grzejnikami olejowymi,
  • panelami grzewczymi,
  • promiennikami na podczerwień.

Dzięki temu nie trzeba podnosić krzywej grzewczej w pompie ciepła, a dom i tak osiąga komfortową temperaturę. Po południu urządzenia dogrzewające odłączmy.

Ile prądu daje fotowoltaika 10 kWp i ile zużywa dogrzewanie elektryczne?

W teorii wiele osób obawia się dogrzewania domu urządzeniami elektrycznymi, bo kojarzy się to z wysokimi rachunkami. W praktyce, przy fotowoltaice, liczby wyglądają zupełnie inaczej.

Instalacja fotowoltaiczna o mocy około 10 kWp, nawet zimą, w słoneczny dzień potrafi wyprodukować od kilku do kilkunastu kilowatogodzin energii. Najczęściej są to wartości rzędu 5–10 kWh dziennie, a w bardzo dobrych warunkach nawet więcej. Cała ta produkcja przypada na godziny dzienne, zazwyczaj między porankiem a wczesnym popołudniem.

Dla porównania, typowe urządzenia do dogrzewania pomieszczeń, takie jak farelka, konwektor czy grzejnik elektryczny, mają moc około 1,5–2 kW. Oznacza to, że godzina pracy takiego urządzenia to zużycie około 1,5–2 kWh, trzy godziny dogrzewania to około 4,5–6 kWh, itd.

Podsumowując, kilka godzin punktowego dogrzewania jednego lub dwóch pomieszczeń w ciągu dnia może zostać w całości pokryte energią wyprodukowaną przez fotowoltaikę. Taki prąd jest zużywany na bieżąco, nie trafia do sieci i nie generuje dodatkowych kosztów.

Dla porównania, przy silnych mrozach powietrzna pompa ciepła może pobierać kilka kilowatów mocy przez wiele godzin, a po uruchomieniu grzałki elektrycznej zużycie energii jeszcze rośnie. Dlatego wykorzystanie dziennej produkcji z fotowoltaiki do dogrzania domu innymi urządzeniami elektrycznymi pozwala realnie odciążyć pompę ciepła w najtrudniejszych warunkach i zmniejszyć obciążenie całego systemu grzewczego.

Niższe rachunki za prąd i dłuższa żywotność pompy

Podsumowując, takie podejście daje kilka konkretnych korzyści:

  • mniejsze zużycie energii elektrycznej,
  • rzadsze uruchamianie grzałki w pompie ciepła,
  • mniejsze obciążenie sprężarki,
  • dłuższą żywotność pompy ciepła,
  • lepsze wykorzystanie własnej fotowoltaiki.

Choć dla części użytkowników może wydawać się to oczywiste, dla wielu właścicieli pomp ciepła i instalacji fotowoltaicznych wciąż jest to nowość. Te technologie nadal są stosunkowo młode, a sposobów ich optymalnego wykorzystania uczymy się dopiero w praktyce, szczególnie w trudnych, zimowych warunkach.

Taka rozsądna optymalizacja jest szczególnie ważna w 2026 roku, gdy zima jest bardzo mroźna, a ceny energii wciąż pozostają wysokie.