Powrót mody na pracę wśród amerykańskich nastolatków. Co ich do tego skłania?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 lipca 2024, 13:41
nastolatka praca sklep warzywniak
Powrót mody na pracę wśród amerykańskich nastolatków. Co ich do tego skłania?/ShutterStock
Jak pokazują dane Biura Statystyki Pracy (BLS), w USA w czerwcu 2024 roku pracowało blisko 6 milionów osób w wieku od 16 do 19 lat. Oznacza to największe zatrudnienie nastolatków od 2007 roku. Z czego wynika ten trend?

O powrocie popularności pracy wśród młodocianych Amerykanek i Amerykanów dla CNBC pisze Genna Contino.

Pęd ku edukacji przysłonił pieniądze

Najwięcej nastolatków garnęło się w Stanach do pracy w latach 70., szczególnie pod koniec. Dane mówią nawet o 8 milionach zatrudnionych młodocianych osób. W 2024 roku ta liczba jest znacznie mniejsza, ale i tak największa od 2007 roku – według danych Biura Statystyki Pracy w czerwcu zatrudnionych było 5,7 miliona osób w wieku od 16 do 19 lat.

Przepytani przez Contino ekonomiści twierdzą, że to nagłe zainteresowanie pracą wśród młodzieży wynika z faktu, że na rynku pracy panuje ożywienie, a proponowane stawki są atrakcyjne. Przykładowo – w gastronomii i handlu detalicznym, według firmy ZipRecruiter, średnia stawka godzinowa dla nastolatka to 17 dolarów za godzinę, a w Nowym Jorku – nawet 19 dolarów. Nie bez znaczenia są także czynniki psychologiczne – młodzi ludzie są przekonani, że wczesne podjęcie zajęć zarobkowych pomoże im się w przyszłości łatwiej odnaleźć na rynku pracy.

Jest też przyczyna, która leży głębiej. Co ciekawe, jest ona tożsama z tą, która sprawiła, że od lat 80. zatrudnienie wśród młodocianych osób w Stanach Zjednoczonych z roku na rok spadało, a mianowicie – pęd ku edukacji.

Chętni do pracy, pierwsi do zwolnienia

Pomiędzy dekadami lat 50. i 70. XX wieku w Stanach Zjednoczonych pośród nastolatków ok. połowa populacji miała lub miewała pracę. Obecnie – jedna trzecia. Skąd ten spadek? Jego największą przyczyną jest nacisk, jaki w latach 80. został w USA położony na edukację.

W raporcie Krajowej Komisji ds. Doskonałości w Edukacji z 1983 r., zatytułowanym „Naród zagrożony”, autorzy alarmowali, że USA pozostają w tyle za innymi krajami, jeśli chodzi o kształcenie dzieci i młodzieży. W rezultacie podjęto starania, aby edukacja trwała dłużej i zajmowała więcej czasu, co stopniowo odciągało młodych ludzi od zajęć zarobkowych. Pokłosie tej polityki widać szczególnie w danych z lat 2000-2011, kiedy to liczba pracujących nastolatków spadła z 7 do 4,2 miliona.

Czemu jednak ta sama przyczyna miałaby odpowiadać za obecne odwrócenie trendu? Ekonomista Rob Sockin przekonuje, że nastolatki, które widzą, jak ich starsi koledzy i koleżanki zmagają się ze spłatą kredytów studenckich, decydują się przerywać edukację i zatroszczyć w pierwszej kolejności o własną stabilność finansową. Co wcale nie jest takie łatwe – jak podkreślają ekonomiści, młodzi traktowani są jako pracownicy sezonowi, gdyż po wakacjach chcą skracać wymiar godzin pracy, ze względu na obowiązki edukacyjne. Zazwyczaj są więc pierwsi do zwolnienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj