Podwyżki? McDonald's ma lepszy pomysł. Zatrudnia... więźniów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 września 2024, 16:50
McDonald's
McDonald's/ShutterStock
Więzienia w amerykańskim stanie Alabama wysyłają osadzonych do pracy w McDonalds’ie oraz innych sieciach fast-food. Co więcej, zabierają im dużą część wynagrodzenia – pisze na blogu Jacobin Alex Park. 

Osadzeni w Alabama Department of Corrections (ADOC) mogą przygotowywać właśnie twojego cheesburgera. Zjawisko to jest w dodatku powszechne, na co wskazują złożone w zeszłym roku w sądzie federalnym dwa pozwy. Z jednego z nich wynika, że ADOC trasportuje codziennie tuziny osadzonych do pracy w agencjach rządowych i prywatnych firmach w Alabamie. Wśród nich są m. in. McDonald’s oraz KFC. Wśród wspieranych w ten sposób podmiotów znajdziemy także zakłady pakowania mięsa firm takich jak Koch Foods czy Gemstone Foods. 

Warunki pracy więźniów

Jedna z restauracji McDonald’s mogła zatrudniać nawet 122 więźniów. Osadzeni wykonują często we wspomnianych wcześniej miejscach takie same zadania, co zwykli pracownicy, pracując często nawet po 12 godzin dziennie. 

W stanie Alabama nie obowiązuje federalna płaca minimalna, więc stawki poniżej jej poziomu (7,25 dol. za godzinę) są na porządku dziennym. Poza tym ADOC  pobiera 40 proc. wynagrodzenia brutto więźniów – czytamy na blogu.  

Według obu wspomnianych pozwów więźniowie, którzy odmawiają pracy, są karani, na przykład odbiorem przywilejów (takich jak rozmowy telefoniczne z bliskimi), izolatkami, a nawet przeniesieniem do mniej bezpiecznego ośrodka karnego.  

ADOC opisuje program pracy skazanych jako „leasing”. Autor bloga porównuje pracę przymusową do niewolnictwa. 

Niedobór pracowników w branży fast-food

Opisywany proceder jest tylko częścią szeroko zakrojonego zjawiska pracy skazanych. Wskazuje także na problemy osób zatrudnionych w branży fast-food, których zgodnie z szacunkami jest prawie 5 milionów. Branża oferuje marne wynagrodzenia za trudną pracę, więc zmaga się z trudnościami w rekrutacji. 

Stan Alabama jest jednym z najbardziej dotkniętych niedoborami siły roboczej w całych Stanach Zjednoczonych. Ma też bardzo niski wskaźnik aktywności zawodowej – zaledwie 57 proc. przy średniej 63 proc. dla całego kraju. Zdaniem Parka głównym powodem jest nie nadmiar powstających miejsc zatrudnienia, a fatalne płace i trudne warunki pracy, które zniechęcają wiele osób do wejścia na rynek. Niektóre stany i branże rozwiązują ten problem, zatrudniając nieletnich, więźniów lub imigrantów, zamiast poprawiać warunki i podnosić wynagrodzenia. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj