26 proc. niemieckich absolwentów uczelni chce zostać urzędnikami państwowymi

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 stycznia 2021, 20:07
Niemcy. Gospodarka. Ekonomia. Euro
<p>Niemcy. Gospodarka. Ekonomia. Euro</p>/ShutterStock
"Branża samochodowa była kiedyś najpopularniejszym pracodawcą (...), dziś jest to biuro. Świadczy o tym wynik ankiety przeprowadzonej przez firmę doradczą EY, według której 26 proc. absolwentów szkół wyższych chciałby zostać urzędnikami państwowymi" - pisze we wtorek "Tagesspiegel".

Stoi za tym fundamentalna zmiana wartości: pewna praca jest dziś ważna dla dwóch na trzech studentów, podczas gdy w latach 80. proporcja ta wynosiła jeden na trzech. "Pokolenie temu ludzie woleli samodzielnie podejmować decyzje i realizować własne pomysły" - zauważa gazeta.

Pandemia koronawirusa jeszcze bardziej przyspieszyła tę zmianę, ze zrozumiałych powodów: podczas gdy pracownicy w biznesie martwią się o swoją pracę, w biurze wszystko jest jak zwykle - bez "postojowego", bez zwolnień, bez bankructw. "Mało kto skorzystał na pandemii tak bardzo, jak państwo jako pracodawca" - ocenia dziennik.

"Ludzie w każdym wieku coraz częściej dążą do przewidywalnej i bezpiecznej kariery" - mówi Hannes Zacher, profesor psychologii przemysłu na Uniwersytecie w Lipsku. "Zamiast ewentualnie podjąć ryzyko, wolą wycofać się w schronienie służby publicznej" - dodaje.

"Praca w służbie publicznej jest bardzo znacząca" - mówi profesor z Niemieckiego Uniwersytetu Nauk Administracyjnych w Spirze Gisela Farber. "To coś innego niż skręcanie plastikowych lalek lub poświęcenie się dla zysku z działalności jednoosobowej" - twierdzi.

"Król Fryderyk Wilhelm I (1713-1740) nie mógł przewidzieć, że urzędnicy państwowi przeżyją renesans podczas kryzysu koronawirusa. Uważany jest za ojca służby cywilnej. Aby złamać potężną i skorumpowaną szlachtę ziemską, nadał urzędnikom specjalne prawa i obowiązki, a tym samym związał ich mocno ze sobą" - pisze "Tagesspiegel".

Obecnie państwo, zatrudniające 4,9 miliona pracowników, jest największym pracodawcą w RFN. "I najbardziej wszechstronnym" - zauważa gazeta. "Spektrum sięga od urzędników w miejskim urzędzie kultury po ekspertów IT w Federalnej Służbie Wywiadu, od strażaków po sekretarzy stanu" - wyjaśnia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj