Jak podkreśla gazeta, oznaczałoby to jedne z najszybszych negocjacji w sprawie umowy o wolnym handlu w historii, gdyż zwykle takie porozumienia wypracowywane są latami.

Byłoby to też dużym sukcesem premiera Borisa Johnsona, który przekonywał, że po wyjściu z Unii Europejskiej Wielka Brytania odzyska swobodę w prowadzeniu własnej polityki handlowej, choć zarazem krótki czas zwiększa ryzyko zawarcia przez Wielką Brytanię złej umowy.

Zawarcie umowy handlowej z Japonią jest jednym z głównych priorytetów Liz Truss, brytyjskiej minister handlu międzynarodowego. Gdy przed dwoma tygodniami Wielka Brytania i Japonia rozpoczynały negocjacje, mówiła ona, że jest to historyczny moment, a oba kraje uzgodniły ambitny harmonogram, aby umowa mogła wejść w życie wraz z początkiem 2021 roku.

Główny japoński negocjator Hiroshi Matsuura powiedział "FT", że jeśli Japonia miałaby ratyfikować umowę w tym roku, prawie nie ma czasu na negocjacje. "Aby uniknąć luki w styczniu, musimy to zrobić na jesiennej sesji Zgromadzenia Narodowego. Oznacza to, że musimy zakończyć negocjacje do końca lipca" - powiedział.

Reklama

"FT" przypomina, że wynegocjowanie ubiegłorocznej "miniumowy" pomiędzy Japonią i USA zajęło sześć miesięcy, sfinalizowano ją we wrześniu, a dopiero w grudniu zatwierdzona została przez japoński parlament, co sugeruje, że wskazany przez Matsuurę termin pozwala na pewną elastyczność.

Wielka Brytania i Japonia zgodziły się oprzeć nową umowę na istniejącym porozumieniu między UE i Japonią, które weszło w życie w ubiegłym roku, ale Londyn wyznaczył dalsze cele, w tym "obniżenie lub zniesienie" japońskich taryf celnych na towary, a także na produkty rolne oraz "ambitne zobowiązania w zakresie dostępu do rynku" dla brytyjskich usług.

Jednakże Matsuura zasugerował, że będzie mało czasu na rozmowy w spornych obszarach, takich jak taryfy i kontyngenty. "Brak czasu oznacza, że obie strony będą musiały ograniczyć swoje ambicje" - powiedział.

Jak pisze "FT" jego słowa wskazują na ryzyko, że Wielka Brytania nie zapewni sobie żadnych znaczących kontyngentów na sprzedaż towarów rolnych, takich jak wołowina czy ser, na rynku japońskim. Rolnictwo było jednym z najbardziej spornych obszarów w rozmowach handlowych między UE a Japonią.

Zarazem wskazuje, że Tokio uważa, iż będzie jeszcze jedna szansa na dalsze negocjacje bez takiej presji czasowej, jeśli Wielka Brytania złoży wniosek o przystąpienie do umowy handlowej CPTPP, czyli nowej wersji Partnerstwa Transpacyficznego, co zapowiedziała w zeszłym tygodniu.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)