Strajk kierowców w Chile. Rząd straszy surowymi karami

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
28 listopada 2022, 08:57
chile ciężarówka
<p>Strajk kierowców w Chile. Rząd straszy surowymi karami</p>/shutterstock
Trwający od tygodnia strajk kierowców TIR-ów sparaliżował dostawy towarów w "najdłuższym kraju świata", jak określają go encyklopedie, w którym odległość od północnej granicy z Peru i Boliwią do południowego krańca Chile "Drogą Panamerykańską" wynosi 4 338 kilometrów.

Rząd lewicowego prezydenta Chile Gabriela Borica ostrzegł w sobotę związki zawodowe zrzeszające kierowców ciężarówek, którzy domagają się obniżki cen paliw, że nie zawaha się zastosować surowych kar przewidzianych prawem. Za tego rodzaju działalność strajkową grozi od 61 do 540 dni pozbawienia wolności.

Chilijska gospodarka sparaliżowana

Z 40 tysięcy kierowców TIR-ów 10 tysięcy jest zatrudnionych przez wielkie firmy przewozowe, a pozostali to pracownicy średnich i małych firm.

"Strajk chilijskich kierowców – pisał w niedzielę w korespondencji z Chile największy argentyński dziennik "El Clarin" - ze względu na szczególną geografię kraju sparaliżował chilijską gospodarkę, ponieważ 95 proc. towarów przewozi się u naszych sąsiadów TIR-ami".

Odczuwa się już brak artykułów spożywczych

W Chile transport samochodowy zdominował przewóz towarów odkąd za czasów dyktatury wojskowej generała Augusto Pinocheta (1973-1990) ich przewóz kolejami uległ niemal całkowitej likwidacji. Od tamtej pory kierowcy samochodów ciężarowych, jak pisze w związku ze strajkiem czołowy chilijski dziennik "La Tercera", stali się w kraju "niezwykle wpływową siłą polityczną".

Do pierwszego dużego strajku chilijskich "camioneros" – kierowców ciężarówek - doszło już w miesiąc po utworzeniu w tym roku rządu prezydenta Borica.

"Strajk kierowców samochodów ciężarowych w Chile sprawił, że niektórych miastach kraju odczuwa się już brak artykułów spożywczych w sklepach i paliw na stacjach benzynowych. Wobec sygnałów dochodzących m.in. z supermarketów rząd wykorzystuje 140 samochodów ciężarowych, które pod eskortą policji dostarczają do sklepów produkty pierwszej potrzeby" - napisała w niedzielę z Santiago hiszpańska agencja EFE. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj