Javier Milei, prezydent Argentyny. Korwin na sterydach?

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
14 stycznia 2024, 12:57
Javier Milei zaczął zmieniać Argentynę. Są już pierwsze efekty. I pierwsze protesty.

Zachował się zgodnie z aforyzmem przypisywanym Einsteinowi. Wszyscy w Argentynie wiedzieli, że wyrwanie kraju z duszących objęć peronistów jest niemożliwe, a Javier Milei nie wiedział, przyszedł i to zrobił.

A przynajmniej próbuje robić, bo już w miesiąc po objęciu urzędu prezydenta napotyka pierwsze poważne przeszkody. 4 stycznia sąd zatrzymał realizację zadekretowanych przez Mileia zmian w prawie pracy. Sprawę podjęto na wniosek Powszechnej Konfederacji Pracy, wpływowego związku zawodowego. Wśród zawieszonych zmian znajdują się m.in. ułatwienia w zwalnianiu pracowników, ograniczenia prawa do strajku czy skrócenie urlopu macierzyńskiego, a więc rzeczy politycznie łatwe do rozgrywania przez opozycję. Sędzia Alejandro Sudera wskazał, że zmiany nie mają pilnego charakteru, a więc nie istnieje uzasadnienie dla wprowadzania ich w trybie dekretu. Niektóre mają też jego zdaniem charakter „represyjny i karzący”.

Cały artykuł przeczytasz w weekendowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej" i na eGDP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj