Nowe źródła własne wsparciem finansów UE. Eksperci komentują pomysł KE

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
19 czerwca 2020, 13:57
Komisja Europejska
<p>Komisja Europejska</p>/Shutterstock
Komisja Europejska zakłada, że przyszłe ramy finansowe UE, budżet oraz fundusz odbudowy potocznie zwany koronafunduszem, mają zostać wsparte przez nowe źródła finansowe UE. Eksperci wskazują, że w tej kwestii ciągle brakuje szczegółów.

Zwiększenie zasobów własnych w budżecie to postulat części państw członkowskich, w tym Polski. W tym kontekście wymieniane są m.in. podatek internetowy, podatek od niepoddawanych recyklingowi tworzyw sztucznych czy dochody z systemu handlu emisjami CO2.

Piątkowa wideokonferencja liderów jest pierwszą okazją do dyskusji nad opublikowanym 28 maja przez Komisję Europejską projektem wieloletniego budżetu oraz propozycją przeznaczenia na odbudowę gospodarczą po koronakryzysie 750 mld euro, które mają trafić do krajów w formie grantów i kredytów.

Ta kwota ma zostać uzyskana w ramach pożyczek na rynkach finansowych, jednak nie bezpośrednio przez państwa, a Komisję Europejską, co zagwarantuje niskie oprocentowanie. Ich spłata ma nastąpić w latach 2028-2058. Jednak aby nie obciążać nadmiernie długiem państw członkowskich, UE chce uzyskać nowe środki własne. KE w swoje propozycji informuje, ze nowe źródła dochodów „pomogą” w spłacie pożyczek UE w "sprawiedliwy" sposób.

Jak podkreśla Zsolt Darvas, ekspert think tanku Bruegel, propozycja KE w tej kwestii nie jest do końca jasna i wymaga doprecyzowania. Analityk wskazuje na fakt, że o ile zasoby własne mogą zmniejszyć wkłady z krajowych budżetów do budżetu UE, to niekoniecznie zmniejszają całkowity wkład kraju, jeśli weźmiemy pod uwagę np. opodatkowanie przedsiębiorstw.

Jego zdaniem, o ile nowe zasoby nie pochodzą od podmiotów spoza UE, to zaledwie zmieniają rozkład całkowitego wkładu krajów do budżetu UE.

"Tylko niektóre z tych (mechanizmów) zaproponowanych przez Komisję, takie jak opłata od emisji CO2 na granicach UE (Carbon Border Adjustment Mechanism) i nowy podatek cyfrowy, byłyby opłacane, przynajmniej częściowo, przez podmioty spoza UE, a zatem zmniejszałyby składki krajowe" - tłumaczy Darvas.

"Inne przeciwnie: na przykład mechanizm oparty na unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji i podatek od odpadów z tworzyw sztucznych niepodlegających recyklingowi" - podkreślił w analizie na stronach think tanku.

KE w swojej propozycji informuje, że możliwe dodatkowe zasoby własne, które pojawią się "na późniejszym etapie okresu finansowego 2021–2027", to m.in. zasoby oparte na systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2, w tym rozszerzenie tego systemu na sektor morski i lotniczy. Ma to pozwolić uzyskać dodatkowe 10 mld euro rocznie.

Podatek cyfrowy od firm o globalnym rocznym obrocie powyżej 750 mln euro może - zdaniem KE - przynieść do 1,3 mld euro rocznie, a opłata od emisji CO2 na granicach UE do 14 mld euro rocznie.

O potrzebie znalezienie nowych źródeł własnych mówi też obok KE Parlament Europejski. Temat ten będzie jednym z kilku, które pojawią się na piątkowej wideokonferencji unijnych liderów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj