Na wymuszonym wstecznym. Nie da się doprowadzić do szybkiego upadku Rosji sankcjami

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 czerwca 2022, 18:27
Tankowiec, przewożący ropę
<p>Tankowiec&nbsp;przewożący ropę</p>/ShutterStock
Na Zachodzie nie brakuje głosów, że sankcje są bezużyteczne, bo Rosja sobie z nimi doskonale radzi. Ale jeśli nawet nie wycofa się z Ukrainy, to nie będzie już w stanie sfinansować kolejnej wojny przez dekadę lub dwie.

Na szczycie Rady Europejskiej wszystkie państwa zgodziły się na szósty pakiet sankcji gospodarczych wymierzonych w Rosję. Chociaż podczas spotkania ambasadorów Węgry postawiły kolejne żądania, można mieć nadzieję, że to jedynie kolejne podbijanie stawki przez Orbána i nowy pakiet finalnie wejdzie w życie. Kluczowym jego elementem będzie embargo na rosyjską ropę dostarczaną drogą morską, która odpowiada za dwie trzecie europejskiego importu tego surowca ze Wschodu. Kwestię dostaw rurociągiem Przyjaźń odłożono na niesprecyzowane później, dzięki czemu Czechy, Słowacja i Węgry wciąż będą mogły otrzymywać paliwo z Rosji jego południową odnogą. Północna część rurociągu Drużby również formalnie będzie mogła zaopatrywać podpięte do niej kraje, czyli Polskę i Niemcy, jednak oba państwa zapowiedziały całkowitą rezygnację z rosyjskiej ropy do końca 2022 r. Dzięki tej decyzji wprowadzane właśnie embargo do końca grudnia powinno efektywnie ograniczyć jej import nawet o 90 proc. O ile kierunkową decyzję Rady Europejskiej uda się przekuć w obowiązujące prawo.

Dodatkowo z międzynarodowego systemu rozliczeń wyłączony miałby zostać Sberbank. Z dużych rosyjskich banków w SWIFT ostanie się już tylko Gazprombank.

Dwie trzecie budżetu

Kilka godzin przed zawarciem porozumienia na szczycie UE Simon Jenkins opublikował na łamach „Guardiana” tekst „The EU should forget about sanctions – they’re doing more harm than good”. Według publicysty sankcje może i obniżyły wiarygodność kredytową Moskwy, ale za to wzmocniły jej bilans handlowy, równocześnie dotykając państwa Europy Zachodniej i Środkowej. Należy więc według niego odejść od takiej polityki, gdyż jest ona zwyczajnie nieskuteczna.

Jenkins jest znany z raczej prorosyjskich poglądów. W swoim wcześniejszym tekście dla brytyjskiego pisma przekonywał, że wykluczenie rosyjskich tenisistów z turnieju w Wimbledonie to przykład „szalonej rusofobii”. Opinie wyszydzające zachodnie sankcje są jednak regularnie wygłaszane chociażby przez polskich you tube’owych „geopolityków” – na których panuje urodzaj – może nie świadomie prorosyjskich, jednak czerpiących głęboką satysfakcję z opisywania „słabości Zachodu”. Dowodami na nieskuteczność restrykcji mają być m.in. powrót kursu rubla do poziomu sprzed wojny i wzrost dochodów Kremla z drożejących ropy i gazu.

Wprowadzając sankcje, nikt nie obiecywał, że Rosja zawali się w dwa miesiące. Nie da się doprowadzić do upadku tak dużej gospodarki w tak krótkim czasie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj