„Tak niski poziom wody w rzekach, jaki obserwujemy obecnie, to niezwykła sytuacja” – wyjaśnia ekspert.

Tak niski poziom wody wpływa na wiele różnych obszarów, m.in. żeglugę. „Czas bardziej niesprzyjający jest tym, że ostatnio częściej transportuje się również węgiel kamienny i brunatny” – dodaje.

Reklama

Niski stan wody może powodować wyłączenie elektrowni wodnych, ponieważ przez turbiny nie przepływa wystarczająca ilość wody. „Na przykładzie Francji widzimy również, że może to być problemem, gdy brakuje wody chłodzącej dla elektrowni jądrowych” – podkreśla Bachman. Problemy odczuwa wiele gałęzi przemysłu pobierających wodę z rzek. „No i oczywiście cierpi cały ekosystem, podobnie jak turystyka i rybołówstwo” - zauważa.

„Powodzie przychodzą nagle, zniszczenia widać natychmiast i bezpośrednio. Z czysto hydrologicznego punktu widzenia rok później nie odczuwa się już skutków powodzi. Natomiast następstwa niskiego poziomu wody mogą być odczuwalne jeszcze długo po tym, kiedy koryto rzeki ponownie się zapełni” – wyjaśnia.

Aby Ren powrócił do swojego normalnego stanu, „musi padać dużo i bez przerwy”. „Kilka burz przetaczających się przez cały kraj to za mało. W ich efekcie poziom rzeki podnosi się stosunkowo szybko. Ale do uzupełnienia strat w poziomie wód gruntowych potrzebna byłaby co najmniej kolejna deszczowa jesień i zima” – dodaje ekspert.

„Skutki (niskiego stanu wód) będziemy odczuwać jeszcze przez lata, o ile kiedykolwiek wody gruntowe powrócą do dawnego poziomu” – podsumowuje ekspert i dodaje: „Nie chcę nikogo straszyć, prawdopodobnie nie będziemy mieli problemu z wodą pitną w Niemczech. Ale z pewnością może to stworzyć ograniczenia w innych obszarach”.