- Kontenery pełne rakiet – broń w cywilnym przebraniu
- Bezzałogowce na pokładzie
- Zwykły, ale jednak uzbrojony
- Powrót do koncepcji sprzed dekad
- Broń gotowa do działania, ale nadal "cywilna"
Kontenery pełne rakiet – broń w cywilnym przebraniu
Wyrzutnie rakiet ukryto w kontenerach z napisem „Renesans Morski Chińskiego Narodu” – brzmi niewinnie, prawda? Tymczasem wewnątrz znajdują się systemy zdolne do odpalania dziesiątek pocisków: przeciwokrętowych, manewrujących, a nawet hipersonicznych. Według dostępnych zdjęć, Zhong Da 79 może jednorazowo odpalić aż 60 rakiet i to z platformy, która z zewnątrz wygląda jak standardowy statek cargo.
Bezzałogowce na pokładzie
Obok rakiet na pokładzie pojawiły się także drony szturmowe CH-4 – chińskie odpowiedniki słynnych amerykańskich MQ-9 Reaper – oraz tajemnicze maszyny oznaczone jako Type-X CCA, które mają działać w tandemie z pilotowanymi myśliwcami. Startują one z elektromagnetycznych katapult umieszczonych na platformach przypominających naczepy do ciężarówek. Co ciekawe, podobne maszyny zaprezentowano już wcześniej podczas Parady Zwycięstwa w Pekinie.
Zwykły, ale jednak uzbrojony
Choć Zhong Da 79 nie figuruje oficjalnie jako okręt wojenny Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, to jego uzbrojenie nie pozostawia złudzeń. Oprócz rakiet i dronów, statek (a może jednak okręt) posiada 30-mm system artyleryjski Type 1130, wyrzutnie wabików Type 726 oraz nowoczesne radary, w tym antenę z aktywnym skanowaniem fazowym.
Powrót do koncepcji sprzed dekad
Pomysł, by uzbroić cywilne jednostki w potężne środki bojowe, nie jest nowy. Już w latach 80. Amerykanie rozważali budowę tzw. Arsenal Ship, który mógłby odpalić nawet 500 pocisków manewrujących. Teraz Chiny wcielają ten pomysł w życie i to w bardzo praktyczny sposób. Podobne eksperymenty prowadzą także Stany Zjednoczone (kontenerowe wyrzutnie Mk 70), a jeszcze wcześniej Rosja zaprezentowała system Kalibr-K, jednak bez większych sukcesów.
Broń gotowa do działania, ale nadal "cywilna"
Zhong Da 79 oficjalnie pozostaje statkiem cywilnym, co wpisuje się w hybrydową strategię Chin. Pekin od lat wykorzystuje floty cywilne, jak np. uzbrojone kutry rybackie, do działań w spornych akwenach np. w okolicach Filipin. Pozwala to działać agresywnie bez formalnego wypowiadania wojny. Ten model działania przenosi się teraz na większą skalę i bardziej zaawansowane technologicznie platformy.
Statki handlowe z rakietami to wyraźny sygnał i pokaz siły
Chiny zademonstrowały światu że obecnie wiedza o położeniu wrogich okrętów wojennych przestaje mieć decydujące znaczenie. Kiedy każda jednostka cywilna, nawet pod obcą banderą, może w rzeczywistości skrywać wyrzutnie rakiet lub drony szturmowe, przewaga informacyjna Zachodu znika, a zagrożenie staje się nieprzewidywalne. W kontekście napięć wokół Tajwanu, Chiny zyskały możliwość szybkiego, wyprzedzającego uderzenia bez konieczności rozmieszczania oficjalnych sił zbrojnych.
Połączenie manewrujących rakiet odpalanych z ukrycia i dronów uderzeniowych pozwala na precyzyjne uderzenia w cele lądowe z zaskoczenia. Przy skali chińskich zasobów logistycznych i przemysłowych, wizja „cywilnej” floty bojowej staje się czymś więcej niż tylko eksperymentem to realna, choć przerażająca koncepcja wojny nowej generacji.
Publiczne pokazanie nowego „arsenału morskiego” w chińskich mediach społecznościowych nie jest przypadkiem. To wyraźna demonstracja siły i gotowości do konfrontacji w regionie Indo-Pacyfiku. W dobie rywalizacji z USA o dominację na wodach południowo-chińskiego morza, Pekin pokazuje, że może błyskawicznie uzbroić nawet niepozorne jednostki i włączyć je do działań wojennych.