„Polonez-M” z atomową niespodzianką?

Według oficjalnych informacji, Rosja pracuje nad stworzeniem specjalnego ładunku jądrowego, który można by zintegrować z białoruskim systemem rakietowym „Polonez-M”. Choć nie będzie to potężna bomba strategiczna, jaką kojarzymy z arsenałów mocarstw, to nawet niewielki ładunek atomowy może znacząco zmienić możliwości wojskowe Białorusi. Taki krok to jasny sygnał, że Mińsk chce mieć własny środek odstraszania i to niezależny od rosyjskich systemów rakietowych. O pracach nad specjalną głowicą bojową dla „Polonezów-M” poinformował w Nowy Rok przewodniczący Komisji ds. Obrony Zgromadzenia Parlamentarnego Związku Rosji i Białorusi –Giennadij Lepieszko.

ikona lupy />
wyrzutnia, rakiety, polonez, Białoruś / Wikimedia Commons / Vladimir Blinov

Białoruski „Polonez” bywa często porównywany do amerykańskiego systemu HIMARS, uznawanego za jeden z najskuteczniejszych środków rażenia precyzyjnego na współczesnym polu walki. Podobnie jak HIMARS, „Polonez” to mobilna wyrzutnia zdolna do szybkiego przemieszczania się i rażenia celów na znacznych odległościach. Polska jest jednym z największych nabywców HIMARS-ów i podobnych systemów rakietowych w regionie. To właśnie one mają wzmocnić wschodnią flankę NATO i zapewnić Warszawie zdolność odstraszania w przypadku zagrożenia ze strony Rosji czy jej sojuszników.

500 kilometrów rażenia i produkcja „Made in Belarus”

Doniesienia wskazują, że nowe pociski do „Poloneza-M” mogą osiągać zasięg do 500 kilometrów i są już testowane przez białoruskie wojsko. Co ciekawe, zarówno wyrzutnie, jak i same pociski mają być produkowane na miejscu, na białoruskiej bazie przemysłowej. Takie samodzielne podejście do technologii rakietowej to ogromny skok dla kraju, który jeszcze kilka lat temu opierał się wyłącznie na sprzęcie z Rosji.

Chiński komponent w białoruskim arsenale

W tle zbrojeniowego boomu w Mińsku pojawiają się też Chiny. Białorusko-chińska współpraca obejmuje prace nad uniwersalnymi wyrzutniami rakietowymi oraz technologiczne wsparcie w zakresie budowy rakiet balistycznych. W sierpniu 2025 roku Aleksandr Łukaszenko odwiedził Pekin, a jednym z tematów rozmów była właśnie współpraca wojskowo-techniczna. To wyraźnie pokazuje, że Białoruś nie ogranicza się do jednego sojusznika.

ikona lupy />
Alaksandr Łukaszenka / Shutterstock

Nowa rola Białorusi w układance bezpieczeństwa

To wszystko sprawia, że Białoruś może wkroczyć do grona państw posiadających realne środki odstraszania nawet jeśli tylko symbolicznie. Polonezy i Orieszniki w Białorusi to wyzwanie dla NATO. Kompaktowy ładunek jądrowy dla „Poloneza-M”, większy zasięg i własna produkcja pocisków to elementy, które zmieniają dotychczasową pozycję Mińska. W razie konfliktu taka broń mogłaby działać jako „karta przetargowa” nie tylko w polityce regionalnej, ale też w relacjach z NATO.

ikona lupy />
Białoruscy żołnierze na paradzie z udziałem Alaksandra Łukaszenki / Materiały prasowe / fot. Dan Kitwood/Getty Images

Prezydent Aleksandr Łukaszenko niedawno sam przyznał, że Białoruś przygotowuje się „do wojny, aby jej nie było”. Modernizacja „Poloneza-M”, współpraca z Rosją i Chinami, nowe technologie rakietowe – wszystko to wpisuje się w strategię odstraszania. To pokazuje, że Mińsk chce być nie tylko lojalnym sojusznikiem Moskwy, ale też niezależnym graczem, który sam może zadbać o swoje bezpieczeństwo. Pytanie tylko, jak na te ambicje zareaguje Zachód.