Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że Rosja może przeprowadzić nową falę mobilizacji po zakończeniu wyborów do Dumy Państwowej we wrześniu. Według niego chodzi nawet o 300 tys. nowych żołnierzy. Ukraiński przywódca zaznaczył, że Rosja chce zwiększyć swoje siły, aby kontynuować wojnę przeciwko Ukrainie.
Rosja może zmobilizować 300 tys. osób. Putin chce osiągnąć cel w tym roku
Zełenski powiedział, że głównym kierunkiem koncentracji rosyjskich sił pozostaje obecnie Donbas. Prezydent Ukrainy ocenił, że sposób wykorzystania nowych sił będzie zależał od sytuacji na wschodzie kraju. Jeśli Rosjanie osiągną tam postępy, Kreml może skierować część zmobilizowanych na inne kierunki.
Zełenski wskazał, że dodatkowe oddziały mogłyby zostać wykorzystane m.in. do utworzenia strefy buforowej lub działań w kierunku obwodów czernihowskiego i kijowskiego. Jak zaznaczył, Rosja ma teoretycznie rozważać możliwość ofensywy z terytorium obwodu briańskiego.
Zdaniem Zełenskiego najważniejszy cel rosyjskiej armii pozostaje niezmienny. Władimir Putin miał nakazać swoim wojskom zajęcie całego terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego przed końcem tego roku. Ukraiński prezydent uważa jednak, że realizacja tego planu w wyznaczonym terminie jest niemożliwa. Zwrócił również uwagę na wysokie straty ponoszone przez rosyjskie wojska podczas walk w obwodzie donieckim.
– 70–80 proc. wszystkich strat przypada właśnie na ten kierunek. Tracą tam maksymalną liczbę ludzi, właśnie tam toczą się najbardziej intensywne walki. Tam wywierają największą presję. Wszystkich tych nowych 300 tys. zmobilizowanych Rosjan oni tam stracą, zniszczymy ich. Putin straci ich wszystkich, ponieważ większość zostanie rzucona właśnie tam – powiedział Zełenski.
Rosjanie ruszyli do Królewca. Kreml przygotowuje się na wielką mobilizację
Zełenski już na początku sierpnia informował, że Rosja może rozpocząć nową mobilizację po wyborach do Dumy Państwowej. Wcześniej, na początku czerwca, pojawiały się również doniesienia o możliwym przeprowadzeniu jesienią kolejnej dużej fali mobilizacji.
Jak donosi amerykański dziennik "The Wall Street Journal", powołując się na ustalenia zachodniego wywiadu, Rosja sprawdza gotowość do dużej fali mobilizacji w regionach. Według tych informacji w lipcu rosyjscy oficerowie udali się w podróż z Petersburga do Królewca. Celem było sprawdzenie stanu przygotowania do potencjalnej mobilizacji w eksklawie Rosji, która graniczy z Polską.
Wśród przyczyn wskazuje się przedłużająca się wojna oraz brak znaczących sukcesów rosyjskiej armii na froncie. Jednocześnie deputowany Dumy Państwowej Andriej Gurulow oceniał, że kolejny etap mobilizacji prawdopodobnie nie pozwoli rosyjskim wojskom przełamać sytuacji na polu walki. Jego zdaniem jednym z głównych problemów Rosjan pozostaje przewaga technologiczna ukraińskiej armii w wykorzystaniu dronów.
Mobilizacja uderzy w rosyjski budżet. Koszty mogą przekroczyć bilion rubli
Ostatnia formalna mobilizacja w Rosji rozpoczęła się 21 września 2022 roku. Prezydent Władimir Putin podpisał wówczas dekret o ogłoszeniu częściowej mobilizacji w związku z wojną w Ukrainie. Rosja od tamtej pory oficjalnie nie ogłaszała nowej powszechnej ani częściowej mobilizacji na wojnę. W kraju regularnie odbywają się jednak cykliczne pobory do wojska oraz coroczne powołania rezerwistów na szkolenia wojskowe.
Ewentualny pobór oznaczałby również poważne konsekwencje gospodarcze. Rosja już teraz przeznacza ogromne środki na wynagrodzenia i bonusy dla żołnierzy kontraktowych. Eksperci podają, że mobilizacja 300 tys. osób mogłaby kosztować rosyjski budżet ponad 700 mld rubli rocznie, a wraz z dodatkowymi świadczeniami koszt mógłby przekroczyć bilion rubli.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.
