Prezydent Azerbejdżanu Alijew zażądał od Armenii przedstawienia planu opuszczenia Górskiego Karabachu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 października 2020, 21:20
Górski Karabach
<p>Górski Karabach</p>/ShutterStock
Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew zażądał w niedzielę od władz Armenii opracowania harmonogramu wycofania sił z Górskiego Karabachu. Zapowiedział też, że jego kraj nie zaprzestanie prowadzenia działań zbrojnych dopóki to się nie stanie.

"Górski Karabach jest terytorium Azerbejdżanu. Musimy tam wrócić i wrócimy" - zaznaczył azerski przywódca w transmitowanym przez telewizję orędziu do narodu.

Mówiąc o zawieszeniu broni Alijew podkreślił, że "Azerbejdżan ma tylko jeden warunek (do jego wprowadzenia - PAP), którym jest wyzwolenie swojego terytorium". Zażądał też od premiera Armenii Nikola Paszyniana "przeproszenia narodu azerbejdżańskiego" oraz "stwierdzenia, że Karabach to nie Armenia" i w końcu "precyzyjnego planu wycofania się Ormian z Górskiego Karabachu" - przytacza AFP słowa Alijewa.

Prezydent przekazał też rodakom, że wojska azerskie posuwają się naprzód w trwającej od 27 września ofensywie w Górskim Karabachu.

Przemówienie Alijewa jasno pokazuje, że Azerbejdżan nie zamierza zastosować się do wielokrotnie powtarzanych apeli przywódców USA, Rosji i Unii Europejskiej o natychmiastowe wstrzymanie walk - ocenia agencja Reutera. Toczące się obecnie walki między wojskami Azerbejdżanu a siłami Armenii i Górskiego Karabachu są najbardziej intensywne od zakończenia w 1994 roku regularnej wojny o tę ormiańską enklawę na terytorium Azerbejdżanu.

W niedzielę władze Azerbejdżanu ogłosiły, że ich wojska zdobyły miasto Dżyrakan i kilka otaczających je wsi; władze Górskiego Karabachu zaprzeczyły tym doniesieniom. Przedstawiciele Azerbejdżanu oskarżyli również wojska Armenii o ostrzelanie drugiego co do wielkości miasta kraju, Gandży. Armeńskie ministerstwo obrony również zaprzeczyło tym informacjom.

Ormianie oskarżają Azerbejdżan o bombardowanie stolicy Górskiego Karabachu Stepanakertu i rozmyślne atakowanie ludności cywilnej. Strona azerska zaprzecza tym oskarżeniom. Przywódca enklawy Arajik Harutiunian zapowiedział, że w odpowiedzi jego wojska uderzą w "jednostki wojskowe rozmieszczone w dużych miastach Azerbejdżanu".

Harutiunian oświadczył w niedzielę, że w ciągu tygodnia walk siły azerbejdżańskie zabiły 18 karabaskich cywilów i raniły ponad 90. Karabach informował ponadto o blisko 200 poległych swoich żołnierzach. Władze Azerbejdżanu przekazały, że zginęło 24 azerskich cywilów, a 111 zostało rannych, nie podając równocześnie informacji o własnych stratach wśród żołnierzy.

Zdaniem ekspertów trudno jest określić dokładny bilans ofiar konfliktu ze względu na działania dezinformacyjne obu stron i brak niezależnych obserwatorów oraz dziennikarzy w regionie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj