Nawrocki: Z Afganistanu wróciłem wyżęty jak szmata. Emocjonalnie, intelektualnie i fizycznie [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
27 sierpnia 2021, 23:00
Grzegorz Nawrocki
<p>Grzegorz Nawrocki</p>/Dziennik Gazeta Prawna
Amerykanie i wojska sojusznicze, w tym polskie, siedziały tam 20 lat i próbowały budować afgańskie państwo. A to, że od dawna nie było tam sensu siedzieć, jest zupełnie inną sprawą

Z emerytowanym pułkownikiem Służby Kontrwywiadu Wojskowego Grzegorzem Nawrockim rozmawia Magdalena Rigamonti

Ewakuowaliście afgańskiego generała?

Ewakuowano generała.

Kto?

Grupa byłych oficerów.

Byłych oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego?

Nie tylko. Jest coś takiego, jak miara słuszności. I właśnie ta miara była kluczową rzeczą przy podejmowaniu decyzji, żeby spróbować wyciągnąć z Afganistanu gen. Muhammada Haidara Nikpaia.

Zostanie w Polsce?

Nie wiem. Ale są już tu dwaj jego synowie, którzy starają się o polskie obywatelstwo.

Pan jest na emeryturze.

Trochę wymuszonej. Mam 47 lat. I na dobrą sprawę mogłem powiedzieć, że nie chcę się wtrącać, że nie chcę używać swoich kontaktów, bo ktoś się do mnie przyczepi, że wchodzę między wódkę a zakąskę.

Ale pozwolili panu wejść.

Nikt mi nie pozwalał.

Nikt też nie zablokował.

Ktoś poprosił mnie o pomoc, ktoś był na urlopie, ktoś nie wiedział, ktoś się nie znał, ktoś zapomniał. Sprawa z Afganistanem w ostatnim czasie stawała się zapomniana i nagle zaczęła dziać się w sposób niekontrolowany. Amerykanie nie przewidywali, że Kabul tak szybko upadnie. Tym bardziej polskie władze tego nie przewidywały.

Zna pan gen. Nikpaia?

Poznaliśmy się w 2013 r. Był dowódcą 3 Brygady ANA, którą polski kontyngent szkolił.

Wierzył w idee demokratyczne?

Nie wiem. Jest żołnierzem. Zaczynał służbę, kiedy w Afganistanie byli Rosjanie, a później mudżahedini, był degradowany, przywracany. Skuteczny w walkach z talibami. Pamiętam operację prowadzoną przez niego, kiedy w jednym z dystryktów prowincji Ghazni doszło do walki. Stracili żołnierza, ale rozgromili talibów – żaden z nich nie wyszedł żywy.

Nie miał rozterek?

Nie miał. Widziałem poranionych policjantów afgańskich, widziałem jego ludzi zabitych przez talibów. Widziałam poparzonych, z poodrywanymi rękami... To była wojna, nie zabawa.

Widzę, że pojechałby pan tam znowu.

Kiedy zaczęła się ewakuacja, krew zaczęła mi szybciej krążyć. Jakoś tak się wyprostowałem, palce stały się bardziej zwinne, szybsze, zmysły wyostrzone. Kolega pyta: „A jakby trzeba było, to byś pojechał?”. Na początku się zaparłem. Po chwili powiedziałem: „Zależy z kim i po co?”. A po prawdzie…

To by pan pojechał.

Hm. Cały czas czuję, że źle, iż przestałem pracować.

W SKW?

Nic mi nie dawało takiej satysfakcji i adrenaliny. Pomimo tego, że przez lata była to praca przetykana długimi okresami rozczarowania, goryczy, frustracji, beznadziei. Ale były też okresy, kiedy miałem poczucie ogromnej sprawczości i działania w imię celów wyższych i czegoś skutecznego.

Prezydent USA Joe Biden przekonuje teraz, że wojska koalicyjne nie budowały w Afganistanie demokracji.

Zaskakujące stwierdzenie. Mówienie, że wojska amerykańskie i sojusznicze nie odbudowywały tego państwa, że ich celem nie była budowa demokracji stoi w sprzeczności z faktami. Przecież wydawano miliardy dolarów właśnie na to: na budowanie struktury, administracji. Gdyby Amerykanie weszli do Afganistanu w 2001 r., złapali Osamę Bin Ladena i jego współpracowników, a potem wyszli – wtedy można by mówić, że słowa prezydenta USA opisują rzeczywistość. Ale Amerykanie i wojska sojusznicze, w tym polskie, siedziały tam 20 lat i próbowały budować afgańską państwowość. A to, że od dawna nie było tam sensu siedzieć, jest zupełnie inną sprawą.

Po prawdzie „misja stabilizacyjna” brzmi lepiej niż „wojna”. Z Afganistanu, z tej misji stabilizacyjnej, wróciłem wyżęty jak szmata. Emocjonalnie, intelektualnie i fizycznie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj