Negocjacje między Iranem i delegacjami Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji, Chin, Rosji oraz UE, a także pośrednio USA, zostały przerwane na początku sierpnia, gdy władzę w Teheranie objął nowy prezydent Ebrahim Raisi.

Chatibzadeh ocenił, że powrót do rozmów nie powinien zająć więcej niż 90 dni, czyli ich wznowienie powinno nastąpić przed początkiem listopada. Rzecznik irańskiego MSZ porównał ten czas do 90 dni, które minęły między objęciem 20 stycznia br. urzędu prezydenta USA przez Joe Bidena do początków negocjacji w Wiedniu w połowie kwietnia.

Reklama

Zawarta w 2015 r. umowa nuklearna między Teheranem a światowymi mocarstwami przewidywała ograniczenie wzbogacania i produkcji uranu przez Iran w zamian za zniesienie nałożonych na ten kraj międzynarodowych sankcji.

W 2018 roku ówczesny prezydent USA Donald Trump wycofał swój kraj z porozumienia i nałożył na Iran nowe sankcje. Iran również przestał wywiązywać się z nałożonych na niego ograniczeń.

Biden jako nowy prezydent zadeklarował chęć powrotu do układu z Iranem. Do tej pory odbyło się sześć rund toczących się w Wiedniu rozmów dotyczących powrotu do umowy.

Minister spraw zagranicznych Iranu Hosein Amir-Abdollahijan powiedział w sobotę wieczorem w państwowej telewizji, że jeżeli Amerykanie naprawdę chcą powrócić do rozmów, powinni uwolnić 10 mld dolarów zamrożonych irańskich aktywów, jako "gest dobrej woli".

W poniedziałek minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas odniósł się do słów szefa irańskiej dyplomacji, podkreślając, że odrzuca "stawianie przez Iran nowych warunków wznowienia rozmów".