W minionych miesiącach tysiące migrantów, głównie z Bliskiego Wschodu, próbowało przekroczyć zewnętrzną granicę UE z Białorusią. Na Litwie, Łotwie, w Polsce, Niemczech i Finlandii złożono tysiące wniosków o azyl. Wiele krajów przyznaje, że składający wnioski to najczęściej migranci ekonomiczni. W związku z tym, nie mają oni prawa do międzynarodowej ochrony, jednak wnioski o azyl muszą zostać rozpatrzone, pozytywnie bądź negatywnie.

W zeszłym roku liczba wniosków o azyl złożonych w Estonii była jedną z najniższych w UE i wynosiła 3 na 100 tys. mieszkańców. Najwięcej wniosków złożono na Cyprze, gdzie liczba ta wyniosła 841 na 100 tys. mieszkańców.

Reklama

Jak komentuje ERR, istnieją jednak obawy, że sytuacja w Estonii może się zmienić, jeśli więcej migrantów zostanie skierowanych na granice kraju, podobnie jak to się dzieje w Polsce. Obecnie budowana jest tymczasowa zapora na granicy Estonii z Rosją mająca zapobiec takiemu rozwojowi wypadków.

Z unijnych danych wynika, że w 2020 roku złożono około 520 tys. wniosków o azyl w krajach UE. Spośród nich 200 tys. zostało rozpatrzonych pozytywnie. Reszta migrantów została deportowana. Była to niższa liczba wniosków niż zwykle, co jest spowodowane pandemią Covid-19. W 2019 roku około 500 tys. osób odmówiono ochrony międzynarodowej. Jednak skutecznie deportowanych zostało 160 tys. z nich.

Według władz estońskich wskaźnik deportacji w Estonii jest znacznie wyższy niż średnia UE. Powodem ma być to, że Estonia pozostaje w dobrych stosunkach z ojczystymi krajami migrantów, którzy próbują ubiegać się tam o ochronę międzynarodową. Kraje takie jak Mołdawia, Ukraina i Rosja zazwyczaj również chętnie przyjmują z powrotem swoich obywateli.

Egert Belitsev, zastępca komendanta głównego estońskiej policji i straży granicznej PPA skomentował tę sytuację dla ERR News: „Osobną kwestią jest, że w porównaniu z innymi krajami, nasza liczba migrantów jest wciąż bardzo mała. To jak garnitur szyty na miarę – możemy właściwie zadbać o każdego powracającego i współpracować w celu deportacji”.

Belitsev stwierdził także, że całkowita liczba deportacji w UE jest niska.

„W istocie oznacza to informowanie obywateli krajów trzecich, że jeśli dostaną się do UE nielegalnie, istnieje prawdopodobieństwo, że będą mogli tam pozostać, co nie jest sygnałem, który powinniśmy wysyłać – dodał Belitsev.

Jeśli zmieniłaby się struktura narodowościowa osób ubiegających się o azyl w Estonii, ich deportacja stałaby się trudniejsza.

Liis Valk, szefowa Biura Tożsamości i Statusu PPA, stwierdziła, że trudności w kontaktach migracyjnych z kilkoma krajami są już odczuwalne. Wśród powodów tych problemów wymieniła brak odpowiednich informacji na temat własnych obywateli i niemożność potwierdzenia tożsamości deportowanego.

Valk dodała, że jest mało prawdopodobne, aby w przyszłości doszło do masowej migracji do Estonii.

Unia Europejska powoli próbuje rozwiązać problem deportacji, tworząc nowe "umowy powrotowe" z krajami trzecimi. Negocjacje trwają jednak kilka lat, a ich wyniki nie zawsze są satysfakcjonujące.

„Wielokrotnie zdarza się, że Unia Europejska płaci danemu krajowi dużą kwotę pomocy rozwojowej, ale przymyka oko na fakt, że kraj nie przyjmuje z powrotem swoich obywateli” – przekazał Belitsev.