"Bardzo ważne jest, by to podkreślić: kryzys na granicy Białorusi i UE to kryzys stworzony sztucznie. Nie jest to prawdziwy kryzys migracyjny, jak go niektórzy opisują. Mamy tu do czynienia z bardzo przejrzystą sekwencją zdarzeń: w ubiegłym roku Alaksandr Łukaszenka sfałszował wybory prezydenckie na Białorusi. W odpowiedzi Unia Europejska wprowadziła sankcje. Przez 7 miesięcy żaden z przywódców Unii Europejskiej nie komunikował się z władca Białorusi. 28 maja br. Łukaszenka ogłosił, że zaleje Zachód narkotykami i migrantami oraz przestanie pilnować granicy. Następnie 1 lipca nadeszła wiadomość o wprowadzeniu czegoś w rodzaju reżimu bezwizowego dla 73 krajów z Bliskiego Wschodu i Afryki. I potem byliśmy już świadkami napływu migrantów" - przypomniał Daukszas, który w Katowicach uczestniczył w dyskusji poświęconej cyberbezpieczeństwu.

"Granicę białorusko-litewską przekroczyło około 4 tys. migrantów. Większość z nich, to migranci ekonomiczni, którzy zostali oszukani przez białoruski reżim. Sprzedawano im +pakiety wycieczkowe+, które zawierały wizy, przeloty, taksówki z lotniska do Mińska, +wycieczki+ na rynek w celu zakupu śpiworów i sprzętu potrzebnego do forsowania granicy i atakowania umocnień i wreszcie transport do granicy litewskiej lub polskiej. Jest to zorganizowany kryzys migracyjny" - podkreślił ekspert.

Reklama

Daukszas zwrócił przy tym uwagę, że nie jest to niesprawdzona hipoteza, lecz fakt udowodniony m.in. przez Frontex, dziennikarzy niemieckiego "Spiegla", a także Dossier Center - projekt finansowany przez byłego rosyjskiego oligarchę i byłego więźnia politycznego Michaiła Chodorkowskiego, którego celem jest "śledzenie przestępczej działalności różnych osób związanych z Kremlem". W jednym ze swoich raportów Dossier Center opublikował dokumenty, pokazujące jak administracja Łukaszenki podpisywała umowy z Irakijczykami m.in. na zwiększenie liczby lotów z Bagdadu do Mińska.

"Od 8 listopada, czyli od dnia, kiedy doszło do zmasowanego ataku migrantów na polską granicę, 18-krotnie zwiększyła się też podaż dezinformacji ze źródeł, które obserwujemy. Jest oczywiste, że nie jest to przypadek. Akcja propagandowa miała na celu oszukanie opinii publicznej. Monitorujemy informacje na temat tego kryzysu w 10 językach, również w krajach, z których pochodzą migranci. Naszym ostatnim poważnym sukcesem na tym froncie było zawieszenie 41 kont na Facebooku i Instagramie oraz pięciu grup na Facebooku, które sklasyfikowano jako bezpośrednio związane z białoruskim KGB" - skonkludował Daukszas.