Turcja chce dołączyć do elity. Planują zbudować własny lotniskowiec

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
27 lutego 2024, 10:50
Chiński lotniskowiec Liaoning - licencja CC BY-SA 2.5
Chiński lotniskowiec Liaoning - licencja CC BY-SA 2.5/Wikimedia Commons
Turcy mają bardzo ambitne plany związane z rozbudową marynarki wojennej. Czy przyjęty do służby w zeszłym roku okręt desantowy Anadolu nie będzie największym okrętem tureckiej marynarki? To miano mógłby przejąć od niego jeszcze większy okręt lotniczy. Plany budowy lekkiego lotniskowca dałyby Turcji miejsce w wąskim gronie posiadaczy tak dużych jednostek.

Rozbudowa tureckiej armii

Turcja jest państwem, które konsekwentnie od wielu lat wzmacnia swój potencjał militarny. Rząd w Ankarze chce, aby za kilkanaście lat kraj posiadał setki czołgów własnej produkcji czy samoloty 5. generacji. Dzięki wojnie na Ukrainie dużą sławę uzyskały również tureckie drony.

Ambitne plany nie omijają również floty okrętów wojennych. 10 kwietnia 2023 roku do służby wszedł największy turecki okręt wojenny — TCG Anadolu. To okręt desantowy mierzący 231 metrów długości i 28 000 t wyporności. Klejnot w koronie tureckiej marynarki wojennej miał być platformą dla samolotów 5. generacji. Amerykanie zablokowali jednak sprzedaż myśliwców F-35B dla Turcji, co sprawiło, że ostatecznie z tego okrętu operować będą śmigłowce i drony.

Brytyjski F-35
Brytyjski F-35B. Dostawy tych samolotów zablokowali Amerykanie. Powodem miał być zakup przez Turcję rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej S-400.

28 000 ton to co prawda niewiele przy największych amerykańskich lotniskowcach, które wypierają 100 tys. ton, ale jednostki te można zaliczyć do największych na świecie. Tureckie ambicje nie kończą się jednak na TCG Anadolu. Ostatnio mogliśmy dowiedzieć się, że Ankara planuje zbudowanie lekkiego lotniskowca o wyporności 60 000 ton.

Jaki będzie turecki lotniskowiec?

3 stycznia 2024 roku Ankara zatwierdziła plan projektowania i budowy nowego lotniskowca. 15 lutego 2024 roku Biuro Projektów Marynarki Wojennej Turcji wyjawiło więcej szczegółów. Lotniskowiec ma wypierać 60 000 ton, mierzyć 285 metrów długości, 68 metrów szerokości, a zanurzenie wyniesie 10,1 metra.

Lotniskowiec STOBAR (Short Take Off But Arrested Recovery) będzie dysponować charakterystyczną skocznią, która ma pomóc startującym z niego samolotom wznieść się w powietrze na tak krótkim dystansie. To względnie tanie i proste rozwiązanie, które jednak ogranicza możliwość używania większych samolotów (np. wczesnego ostrzegania). Lądowanie odbywa się przy pomocy lin hamujących. Napędem będzie system COGAG (Combined Gas Turbine And Gas Turbine), który pozwoli okrętowi osiągnąć prędkość 25 węzłów.

Lotniskowiec Admirał Kuźniecow
Lotniskowiec Admirał Kuźniecow z widoczną charakterystyczną skocznią

W budowie tureckiego lotniskowca może pomóc hiszpańska stocznia Navantia. Jak twierdzi dyrektor generalny STM (Prezydencji ds. Przemysłu Obronnego) Özgür Güleryüz, Turcja jest w stanie zbudować taki okręt, ale nie można jeszcze oszacować, jak długo będzie to trwać. Głównym problemem pozostają pieniądze. Bez odpowiednio dużego budżetu budowa może okazać się niemożliwa.

Lotniskowce na świecie

Lotniskowce to niezwykle zaawansowane technologicznie i drogie okręty. Ich utrzymanie kosztuje setki milionów dolarów rocznie. Niekwestionowanym liderem pod względem floty lotniskowców jest USA, które dysponuje 11 nowoczesnymi lotniskowcami. O tym, jak drogie są współczesne lotniskowce, może świadczyć fakt, że najnowszy okręt tego typu (USS Gerald Ford), kosztował amerykańskich podatników ponad 13 mld USD. Rękawice rzucić postanowili im jedynie Chińczycy, ale daleko im do osiągnięcia choćby połowy amerykańskich możliwości.

Lotniskowiec USS Gerald Ford. Zdjęcie autorstwa U.S. Navy (Erik Hildebrandt). Domena publiczna. https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61455714 marynarka wojenna
Najnowszy amerykański lotniskowiec - USS Gerald Ford. Zdjęcie autorstwa U.S. Navy (Erik Hildebrandt). Domena publiczna. https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61455714/Erik Hildebrandt

Chiny posiadają w służbie dwa lotniskowce zbudowane na bazie konstrukcji Kuzniecowa. Pierwszy z nich został zakupiony od Ukrainy w 1990 roku. Oba pływają pod chińską, banderą dopiero od poprzedniej dekady i wypierają ponad 60 000 ton, więc są znacznie mniejsze od amerykańskich odpowiedników (które wypierają 100 000 ton). Chińczycy są w trakcie testów swojego trzeciego lotniskowca klasy Fujian, który wypierać będzie powyżej 70 000 ton.

Pełnoprawnym lotniskowcem dysponuje także Rosja, Francja, Indie czy Wielka Brytania. Posiadanie tak potężnych okrętów wiąże się często z licznymi problemami. Francja początkowo planowała pozyskanie dwóch lotniskowców, ale opóźnienia i rosnące koszty sprawiły, że obecnie Paryż może pochwalić się jedynie jednym okrętem tego typu. Rosjanie dysponują jednym, już ponad 30-letnim okrętem tej klasy. Admirał Kuzniecow — bo tak nazywa się ta jednostka — od początku borykał się z licznymi problemami, a obecnie jest w trakcie przedłużającego się remontu.

"Admirał Kuzniecow", flagowy lotniskowiec rosyjskiej floty
"Admirał Kuzniecow", flagowy lotniskowiec rosyjskiej floty

Także z dwoma brytyjskimi lotniskowcami wiąże się sporo problemów. W 2022 roku HMS Prince of Wales nie mógł wziąć udziału w ćwiczeniach NATO z powodu problemów ze śrubą napędową. Zastąpił go w tym zadaniu HMS Queen Elizabeth. W tym roku miała miejsce odwrotna sytuacja — to HMS Prince of Wales musiał zastąpić siostrzany okręt z powodu awarii związanej ze sprzęgłem na prawym wale napędowym.

HMS Queen Elizabeth
HMS Queen Elizabeth

Lotniskowce to duże koszty, ale i możliwości

Lotniskowiec to nie tylko problemy, ale i większe możliwości. Chodzi o możliwość operowania tysiące kilometrów od stałych baz i przeprowadzania skomplikowanych operacji wojskowych. Jak jednak nietrudno zauważyć, posiadanie tak potężnych okrętów to domena silnych państw morskich, takich jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania czy Francja.

Jednostka ma pomóc Ankarze rozszerzyć zdolność do projekcji siły morskiej i powietrznej na Morzu Czarnym, Śródziemnym oraz Egejskim. Przy pomocy takiej jednostki Turcy mogliby dbać o swoje interesy na Bliskim Wschodzie, w Azji i Afryce. Okręty te są w stanie zabrać na pokład nawet kilkadziesiąt samolotów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj