Inauguracja Trumpa to dla Ukrainy rollercoaster. Czy polityk pomoże Kijowowi?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 stycznia 2025, 15:01
Donald Trump
Donald Trump/Shutterstock
Pierwszy tydzień kolejnej prezydencji Trumpa to był dla Ukrainy rollercoaster – pisze The Kyiv Independent. Czy nowy prezydent USA będzie dla Kijowa lepszy od poprzedniego?

Początek kadencji Trumpa a wojna w Ukrainie

Podczas pierwszej kadencji Trump wykazywał podziw dla prezydenta Rosji Władimira Putina. W czasie zeszłorocznej kampanii wielokrotnie krytykował politykę Joe Bidena wobec Kijowa i wsparcie, jakie USA przekazywały Ukrainie. Podkreślał, że to na Europie i samym poszkodowanym inwazją powinien spoczywać ciężar obrony i finansowania.

Podczas swojego inauguracyjnego przemówienia ani razu nie wspomniał o trwającej wojnie, co sugeruje, że konflikt zbrojny w Europie nie będzie należał do priorytetów jego administracji. Jednak komentarze Trumpa z pierwszych dni urzędowania wskazują na jego rosnący jastrzębi nastrój w tej sprawie.

Trump grozi Kremlowi

Trump wysłał ostrzeżenie w kierunku Kremla, zagroził, że jeśli Rosja nie usiądzie do rozmów pokojowych z Ukrainą i nie dogada się z Kijowem, to USA zaostrzą sankcje wobec Moskwy. Na swoim koncie na platformie Truth Social napisał, że zrobiłby Putinowi wielką przysługę, przyczyniając się do zakończenia działań zbrojnych. „ Jeżeli nie dojdzie do porozumienia, to nie będę miał wyboru i nałożę wysokie podatki, cła i sankcje… na Rosję i wszystkie zaangażowane w wojnę państwa” – powiedział Trump.

Zdaniem prezydenta USA rosyjski przywódca ma poważne problemy z powodu trwającej wojny w Ukrainie. „Niszczy Rosję” – dodał amerykański polityk. Zagroził także Kremlowi poważnymi konsekwencjami, jeśli nie dojdzie do porozumienia – napisało Politico.

„Rosja jest w sporych tarapatach. Popatrzcie na jej gospodarkę i poziom inflacji” – powiedział prasie prezydent USA. Podkreślił, że zależy mu na szybkim zakończeniu wojskowego konfliktu.

Trump pokazuje siłę Putinowi

Ukraina ma duże nadzieje związane ze zmianą władzy w Białym Domu. Kijów wielokrotnie wyrażał rozczarowanie polityką ekipy Joe Bidena, która miała na celu utrzymanie status quo na froncie, a nie wygraną sojusznika. Waszyngton obawiał się przez ostatnich kilka lat eskalacji konfliktu.

Trump zdecydowanie ustawia się do potencjalnych rozmów z pozycji siły, nakładając na Putina presję. Wskazuje, że to do Kremla należy kolejny ruch i cała odpowiedzialność za zakończenie wojny. Znany z transakcyjnego i biznesowego podejścia do polityki Trump będzie dla Kremla trudnym negocjatorem – pisze ukraiński portal.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj