Rosja podpala bałkański kocioł. Konsekwencje są nieobliczalne

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
13 września 2025, 06:13
asdasd
Rosja podpala bałkański kocioł. Konsekwencje są nieobliczalne/kremlin.ru
W najbliższych miesiącach przetestowana zostanie stabilność Bośni i Hercegowiny. Prezydent Republiki Serbskiej (RS), jednej części składowych kraju, Milorad Dodik trwa na stanowisku mimo prawomocnego wyroku, nakazującego mu je złożyć. Poparcia udziela mu Rosja, której zależy na rozdmuchaniu kryzysu politycznego, by odwrócić uwagę Zachodu od Ukrainy. Istnieje możliwość, że RS wykona ruchy w kierunku secesji i wtedy rozpęta się piekło.

"Zachodnie intrygi" wokół Bośni. Ławrow atakuje NATO

Dodik odwiedził Moskwę we wtorek. Spotkał się tam z szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem. Obaj wystąpili później na konferencji prasowej, pełnej propagandowych kłamstw i antynatowskiej retoryki.

W jej toku Ławrow nazwał interwencję Sojuszu z 1995 r. – która nastąpiła po masakrze w Srebrenicy i doprowadziła do porozumienia pokojowego w Dayton – "agresją". Oskarżył Zachód, który popiera orzeczenia bośniackich sądów w sprawie Dodika, o "deptanie" zapisów porozumień pokojowych, by przejąć „niepodzielną kontrolę” nad Bośnią. Dalej oświadczył, że "zewnętrzna ingerencja" w jej sprawy jest niedopuszczalna i potępił "zachodnie próby usuwania niepożądanych" serbskich przywódców.         

Niszczenie konsensusu, na którym opiera się Bośnia i Hercegowina, to… zaproszenie do kolejnej wojny na Bałkanach – złowieszczo rzucił na koniec. To wystąpienie, jak jednoznacznie stwierdzają zachodni analitycy, to najnowsza odsłona rosyjskich działań, których celem jest wywołanie kryzysu politycznego w "bałkańskim kotle", by odwrócić uwagę Europy od Ukrainy. Ostrzegają, że działania Dodika mogą mieć nieobliczalne konsekwencje. 

Bośniacki system polityczny 

By zrozumieć sytuację, konieczne jest naszkicowanie systemu politycznego Bośni i Hercegowiny. Jest to państwo składające się z dwóch podmiotów – Federacji Bośni i Hercegowiny (zamieszkałej przez Boszników i Chorwatów) i Republiki Serbskiej (zamieszkałej w 90 proc. przez Serbów) – koordynowane przez słaby rząd centralny. 

Poza tym, zgodnie z układem w Dayton, w kraju działa również mianowany przez społeczność międzynarodową wysoki przedstawiciel. Odpowiada on za przestrzeganie jego zapisów i, jeśli zechce, dysponuje dużymi uprawnieniami. 

W kraju stacjonuje ponad tysiąc żołnierzy sił Unii Europejskiej, działających na mocy mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Wojna Dodika ze Schmidtem. Jest wyrok sądu

Milorad Dodik odgrywa pierwszorzędną rolę w polityce Republiki Serbskiej od jej powstania. Pierwszy raz jej premierem został w 1998 r. Urząd prezydenta piastował już łącznie 12 lat (2010-2018 i 2022-2025). Od lat mówi o konieczności ogłoszenia niepodległości RS. 

Dodik popadł w konflikt z wysokim przedstawicielem dla Bośni i Hercegowiny Niemcem Christianem Schmidtem. Otwarcie nie podporządkowywał się jego orzeczeniom. Za to najpierw sąd skazał go na rok więzienia i zakaz pełnienia funkcji publicznych przez sześć lat. Następnie 6 sierpnia Centralna Komisja Wyborcza Bośni i Hercegowiny odebrała mu mandat prezydenta Republiki Serbskiej.

Tyle, że wspierany przez Rosję i Chiny Dodik twierdzi, że nominacja Schmidta była nielegalna i nie uznaje jego władzy. Mimo tych deklaracji zapłacił grzywnę, by uniknąć więzienia. A teraz odwołuje się do Trybunału Konstytucyjnego, licząc, że w końcu skieruje sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 

Jest to o tyle ironiczne – jak komentuje tygodnik „The Economist” – że cały spór ze Schmidtem zaczął się po tym, jak Republika Serbska uchwaliła prawo stwierdzające, iż Trybunał Konstytucyjny Bośni nie ma już jurysdykcji na jej terytorium.

Referendum, Rosja, a nawet Trump 

Co więcej, Milorad Dodik zapowiedział referendum na 25 października, w którym mieszkańcy republiki odpowiedzą, czy akceptują jego usunięcie z urzędu. Ponadto zdesperowany polityk, już objęty amerykańskimi sankcjami, zabiega o względy administracji Donalda Trumpa. Jak dotąd bezskutecznie. 

Dalej, jak wspomniano, 9 września odwiedził Moskwę, zabiegając o wsparcie Rosji. Mówił tam, że jego kraj jest "okupowany" i stanowi "ostatnią kolonię w Europie". Ławrow udzielił mu, jak wspomniano, jednoznacznego poparcia. Pozytywnie ocenił planowane referendum. Dodał, w myśl propagandy Kremla, że "Zachód nie lubi referendów", w tym "transparentnego" referendum na Krymie z 2014 r. (w istocie Rosja je sfałszowała).

Po referendum Bośnię czeka kolejna próba. Bowiem 23 listopada, jak nakazuje prawo, w Republice Serbskiej mają odbyć się przedterminowe wybory prezydenckie. Tamtejsze partie opozycyjne są słabe i podzielone. Dlatego każdy, kto odważy się w nich wystartować, zostanie uznany przez większość wyborców i sił politycznych – w tym Dodika i jego sojuszników – za "zdrajcę".

Bośnia może stanąć na krawędzi rozpadu

Milos Solaja – politolog z uniwersytetu w Banja Luce, stolicy RS – przewiduje w rozmowie z "The Economist", że niewielu Serbów weźmie udział w głosowaniu, ale "bardzo, bardzo prawdopodobne" jest, iż Dodik i tak wygra referendum. Wówczas, jak ostrzega, kraj może wkroczyć w czas "całkowitej niepewności". 

Możliwy jest bowiem scenariusz, że w listopadowych wyborach prezydenckich – przy niewielkiej frekwencji wśród Serbów – wygra kandydat, którego poprą Boszniacy i Chorwaci mieszkający w Republice Serbskiej. Wówczas mógłby on zostać uznany przez Zachód. Z takim wynikiem nie pogodziłaby się większość mieszkańców Republiki Serbskiej.    

– Wtedy powstaną warunki do przeprowadzenia ostatecznego referendum niepodległościowego. I uważam, że to droga, której nie da się zatrzymać – ostrzega Dodik.

"Od tego, jak szerokie poparcie – w kraju i za granicą – zdoła zdobyć w nadchodzących tygodniach, będzie zależeć, czy Dodik zdecyduje się po cichu ustąpić, czy też postawi wszystko na jedną kartę, ryzykując rozpad Bośni i wszelkie konsekwencje takiego kroku" – podsumowuje "The Economist".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj