4 700 km² zajętych w 9 miesięcy! Wojna według rosyjskiego MON [MAPA]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
26 września 2025, 07:34
[aktualizacja 26 września 2025, 07:44]
Mapa rosyjskiego MON w żaden sposób nie pokazuje ogromu zniszczeń jakie przynosi wojna.
Mapa rosyjskiego MON w żaden sposób nie pokazuje ogromu zniszczeń jakie przynosi wojna./Forsal.pl
Ministerstwo Obrony Rosji opublikowało oficjalne dane i mapę pokazującą zajecie ponad 4 700 kilometrów kwadratowych terytorium Ukrainy w okresie od 1 stycznia do 24 września 2025 roku. Informacja pojawiła się na ich oficjalnym kanale Telegram, co samo w sobie może świadczyć o zmianie strategii informacyjnej.

Gdzie Rosja twierdzi, że zajęła tereny Ukrainy?

Według komunikatu, największy postęp odnotowano w Donieckiej Republice Ludowej – ponad 3 308 km². Dalej znalazły się:

  • obwód Charkowski: 542 km²
  • obwód Ługański: 205 km² (ten obwód znajduje się praktycznie pod pełną kontrola Rosji).
  • obwód Zaporoski: 261 km²
  • obwód Sumy: 223 km²
  • obwód Dniepropietrowski: 175 km² (do tego obwodu Rosjanie wkroczyli w tym roku).
Mapa wojny w Ukrainie wg. rosyjskiego MON. Stan 25 września.
Mapa wojny w Ukrainie wg. rosyjskiego MON. Stan 24 września.

W sumie: ponad 4 714 km² i 205 miejscowości – tyle Rosja uważa za zajete. To powierzchnia porównywalna z obszarem aż dziewięciu miast wielkości Warszawy. Choć liczby mogą wydawać się abstrakcyjne, skalę działań trudno zignorować.

Front stoi? Mapa mówi coś innego

Wielu komentatorów od miesięcy powtarza, że front "stoi w miejscu", a konflikt ugrzązł w wojnie pozycyjnej bez większych zmian. Jednak mapa rosyjskiego MON sugeruje coś innego. W kilku rejonach widać wyraźne przesunięcia linii frontu, szczególnie w Doniecku, gdzie Rosjanie pokonali najlepiej ufortyfikowane pozycje Ukrainy i osiągnęli największe sukcesy terytorialne. Być może to był cel publikacji tej mapy, zwłaszcza po głośnej wypowiedzi Trumpa.

Tereny zajete w 2025 r. w doniecku według rosyjskiego MON
Tereny zajete w 2025 r. w doniecku według rosyjskiego MON

Choć nadal trwa wojna na wyniszczenie, a tempo ofensywy bywa powolne, nie można mówić o pełnej stagnacji. Każdy kilometr terytorium zdobyty w Donbasie okupiony jest ciężkimi walkami i zapewne stratami – ale postęp jednak następuje.

Mapa, która więcej ukrywa niż pokazuje?

Opublikowana przez rosyjski resort obrony mapa kontroli terytorialnej od początku 2025 roku zawiera szereg nieścisłości. Choć na pierwszy rzut oka wygląda na dowód sukcesów, eksperci i użytkownicy porównują ją z ukraińskimi źródłami, takimi jak mapa DeepState. Różnice są uderzające – zwłaszcza w rejonie tzw. „Dobropolskiego przełomu” pod Pokrowskiem.

Okolice Pokrowska według Deepstate
Okolice Pokrowska według DeepState. Rosyjskie MON widzi sytuacje zupełnie inaczej./DeepState

Kartograficzny chaos?

Według mapy rosyjskiego MON, siły zbrojne miały się znacznie posunąć w rejonie Kupiańska oraz w kierunku Pokrowska. Problem w tym, że zastosowana skala mapy sprawia, że wiele miejscowości na niej „nakłada się” na siebie. Takie miejscowości jak Bielickie, Rodynśke, Dobropole czy Biełozierskie wyglądają tak, jakby były już pod pełną kontrolą Rosji, mimo że zdaniem ekspertów w rzeczywistości nie są. To może być element wojny informacyjnej, której celem jest budowanie wizerunku nieprzerwanego ofensywnego sukcesu. Nie ma zatem powodów, by ślepo ufać rosyjskim liczbom i liniom na mapie, warto jednak wiedzieć jak wojna widziana jest z tamtej strony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj