Alibaba to jeden z największych konglomeratów detalicznych i internetowych na świecie, należy do niego również aplikacja płatnicza Alipay. Jak pisze CNN, działania administracji Trumpa przeciwko chińskim firmom zmuszają globalnych graczy do wyboru pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi. „Jesteśmy w trakcie zmiany paradygmatu, a geopolityka przechodzi obecnie historyczną transformację” – powiedział Alex Capri, pracownik naukowy Fundacji Hinrich oraz starszy wykładowca Narodowego Uniwersytetu w Singapurze.

Alibaba co prawda nie odniosła większego sukcesu na rynkach zachodnich, w tym w USA, jednak ekspansja poza Chinami może być dla Waszyngtonu wystarczającym powodem, by ograniczyć działalność platformy. Na razie nie grożą jej jeszcze takie same sankcje, jakie prezydent USA Donald Trump nałożył na inne chińskie firmy technologiczne. Sam Trump mówił nawet z sympatią o założycielu firmy – nazwał Jacka Ma „moim przyjacielem” na początku tego roku, po tym jak chiński miliarder zapowiedział, że przekaże fundusze na walkę z pandemią.

Mimo to firma jest pod lupą amerykańskich urzędników. Sekretarz stanu Mike Pompeo wezwał amerykańskie firmy do zaprzestania korzystania z „niegodnej zaufania” chińskiej technologii z ich cyfrowych sieci – i wymienił m.in. Alibabę jako przykład. Jak powiedział Pompeo, Waszyngton chce chronić „najbardziej wrażliwe dane osobowe Amerykanów i najcenniejszą własność intelektualną amerykańskich przedsiębiorstw – w tym badania nad koronaszczepionką – przed dostępem do nich w systemach chmury obliczeniowej prowadzonych przez firmy takie jak Alibaba i Tencent”.

Jakiekolwiek działania ze strony Waszyngtonu prawdopodobnie nie wpłyną na działalność firmy w zakresie e-handlu i handlu detalicznego w Chinach, która generuje prawie 80 proc. rocznych przychodów Alibaby w wysokości 509,7 mld yuanów (73,5 mld dolarów). Międzynarodowe przychody z handlu detalicznego i hurtowego stanowią zaledwie 7 proc. całkowitych przychodów firmy. Nawet sankcje w zakresie chmury obliczeniowej byłyby minimalne. Usługi w chmurze, których Alibaba nie dzieli na regiony, stanowią mniej niż 10 proc. łącznych przychodów.

Reklama

I chociaż Alibaba generuje niewielkie dochody ze Stanów Zjednoczonych, kraj ten nadal jest ważnym rynkiem. W zeszłym roku firma otworzyła swój biznes e-commerce dla małych firm amerykańskich i po raz pierwszy uruchomiła angielską wersję językową swojej platformy Tmall, na której towary sprzedaje wiele dużych amerykańskich firm: np. Apple, Nike i Johnson & Johnson.

Powiązania Alibaby ze Stanami Zjednoczonymi również sięgają głęboko. Kiedy firma zdecydowała się wejść na giełdę w 2014 roku, wybrała giełdę nowojorską. IPO Alibaby przyniosło oszałamiające 25 miliardów dolarów, ustanawiając w ten sposób globalny rekord, który został pobity dopiero w zeszłym roku, kiedy to IPO Saudi Aramco przyniosło 25,6 miliarda dolarów.