Rosja wprowadziła embargo na wiele produktów żywnościowych z UE w sierpniu 2014 roku. Była to odpowiedź na sankcje nałożone na Moskwę przez Unię Europejską w związku z aneksją Krymu i agresją na wschodzie Ukrainy. Rok później wszedł w życie dekret przewidujący niszczenie żywności, która trafia do Rosji nielegalnie, z ominięciem embarga. Zgodnie z poniedziałkową decyzją rządu ta praktyka będzie trwać nadal.

Większość Rosjan jest przeciwna niszczeniu żywności - wynika z sondażu przeprowadzonego jesienią br. przez Fundację Opinii Publicznej (FOM). 55 proc. uczestników badania uznało, że produktów nie należy niszczyć, a 30 proc. było przeciwnego zdania. Wśród tych ankietowanych, którzy nie popierali niszczenia produktów wielu uznało, że należałoby je rozdawać w ramach pomocy socjalnej.

Jednocześnie około 70 proc. Rosjan oceniło w sondażu, że jakością rodzime produkty dorównują importowanym bądź są nawet lepsze.

Jesienią 2019 roku ekonomiści rosyjscy oszacowali, że z powodu embarga żywnościowego krajowi konsumenci tracą rocznie około 445 mld rubli (wówczas - ok. 7 mld USD). Embargo obejmuje m.in. owoce, warzywa, mięso i drób oraz mleko i nabiał pochodzące z krajów zachodnich.

Reklama

Najnowsze przedłużenie kontrsankcji zbiegło się z podrożeniem żywności w Rosji. Władze oskarżają producentów o zawyżanie cen i prokuratura generalna zapowiedziała, że przyjrzy się, na ile podwyżki niektórych artykułów są uzasadnione. Według ustaleń prokuratury najbardziej zdrożał cukier - aż o 71,5 proc., a o prawie 24 proc. wzrosły ceny oleju słonecznikowego. O ponad 6 proc. więcej Rosjanie muszą zapłacić za chleb, a o około 13 procent wzrosły ceny mąki. Nie jest jednak jasne, w jakim okresie doszło - zdaniem prokuratury - do tak wysokiego skoku cen. Urząd statystyczny Rosstat informował o wzroście cen rzędu kilku procent pod koniec listopada br.

Minister gospodarki Rosji Maksim Reszetnikow zapowiedział w poniedziałek, że do 20 grudnia rząd zawrze porozumienia z producentami cukru i oleju w celu ustabilizowania cen. Ustalone stawki miałyby obowiązywać do końca pierwszego kwartału 2021 roku.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)