Kryzys migracyjny. Ławrow oskarża Polskę i Litwę o "tubalne oświadczenia o winie Białorusi i Rosji"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 listopada 2021, 12:57
Kreml, Moskwa
<p>Kreml, Moskwa</p>/Shutterstock
Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow powiedział w środę, że Polska i Litwa nie zwracały się do Moskwy z propozycją, by wystąpiła ona jako pośredniczka w rozmowach z Mińskiem na temat sytuacji na granicy polsko-białoruskiej.

"Nie zwracali się do nas ani Polacy, ani Litwini (...) w kwestii ewentualnego pośrednictwa, czy jakiegoś innego udziału w tych dyskusjach" - powiedział Ławrow. Szef MSZ wypowiadał się na konferencji prasowej w Moskwie po rozmowach ze swym białoruskim odpowiednikiem Uładzimirem Makiejem.

Rosyjski minister oskarżył oba sąsiadujące z Białorusią kraje o - jak to ujął - "tubalne oświadczenia o winie Białorusi, a jednocześnie i Rosji, jako kraju stojącego za tymi wydarzeniami. Oświadczył ponadto, że kraje zachodnie milczą na temat propozycji, składanych - według niego - przez Białoruś, by przeprowadzić konsultacje w sprawie imigrantów.

Zdaniem Kremla sytuacja na granicy polsko-białoruskiej obecnie nie tworzy żadnych zagrożeń dla Rosji - ocenił w środę rzecznik prezydenta Władimira Putina Dmitrij Pieskow. Oświadczył też, że białoruskie władze migracyjne zajmują "odpowiedzialne stanowisko".

"Obecnie nie ma żadnych zagrożeń. Trwa współpraca, podejmowane są niezbędne kroki, ale - jeszcze raz powtórzę - białoruskie władze migracyjne zajmują w tej sprawie bardzo odpowiedzialne stanowisko" - powiedział Pieskow.

Według jego słów Rosja ze wzmożoną uwagą obserwuje wydarzenia na granicy polsko-białoruskiej w związku ze wzmocnieniem obecności wojskowej w tym regionie. Pytany, czy Rosja planuje wzmocnienie sił odparł, że Moskwa "ze wzmożoną uwagą obserwuje to, co się tam dzieje".

Rzecznik Kremla nie chciał skomentować pracy służb granicznych Białorusi; oświadczył, że sposób, w jaki Białoruś prowadzi ochronę granicy jest "wewnętrzną sprawą" tego kraju.

Zaznaczył, że ewentualna decyzja o zamknięciu granicy polsko-białoruskiej utrudni sytuację. "Jest to nic innego, jak dalsza próba faktycznego uduszenia Białorusi" - ocenił.

Moskwa nigdy nie ukrywała, że jest gotowa pomóc Białorusi w najtrudniejszych chwilach i już to czyni, udzielając jej "gospodarczej, ale i wszelkiej innej niezbędnej pomocy" - przekonywał Pieskow.

Oświadczył też, że na granicy polsko-białoruskiej może nastąpić katastrofa humanitarna i oskarżył kraje europejskie, że nie chcą - jak to ujął - wykazać się "przywiązaniem do swoich wartości europejskich".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj