Za krytykę Kremla rosyjscy samorządowcy otrzymują wezwania do armii i jadą na front

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 października 2022, 21:24
Rosyjscy żołnierze
<p>Rosyjscy żołnierze</p>/shutterstock
Rosyjscy samorządowcy, krytykujący politykę Kremla, otrzymują "za karę" wezwania do armii, a następnie są wysyłani na wojnę z Ukrainą - powiadomił w piątek na Telegramie niezależny kanał Możem Objasnit'. Takie przypadki odnotowano m.in. w Kraju Chabarowskim na Dalekim Wschodzie Rosji.

Mobilizacja "nieposłusznych", to sposób władz na to, by pozbyć się resztek opozycji. Potraktowano tak np. sześciu przedstawicieli rady miasta Chabarowska, sprzeciwiających się wyznaczeniu na gubernatora Kraju Chabarowskiego Michaiła Diegtiariowa na miejsce popularnego wśród mieszkańców Siergieja Furgała, który dwa lata temu trafił do aresztu. Wśród powołanych do armii są osoby bez doświadczenia wojskowego i niezdolne do służby ze względu na stan zdrowia - oznajmili niezależni dziennikarze (https://t.me/mozhemobyasnit/13936).

Podobne doniesienia napłynęły również z miasta Nowoczeboksarsk w Czuwaszji, gdzie zmobilizowano radnego, który krytykował miejscowego mera. Wcześniej informowano, że do armii powoływani są też uczestnicy wrześniowych protestów przeciwko agresji na Ukrainę i brance do wojska.

Furgał kierował Krajem Chabarowskim od 2018 roku. Został zatrzymany w lipcu 2020 roku. Następnie powiadomiono, że gubernator jest podejrzany o różne przestępstwa, w tym organizację zabójstw na zlecenie w latach 2004-2005, których ofiarą padli biznesmeni. Furgał zaprzeczał, by był zamieszany w te działania.

Po aresztowaniu urzędnika w Kraju Chabarowskim wybuchły masowe protesty. Demonstracje trwały przez kilka miesięcy i były - zdaniem obserwatorów - jednym z najpoważniejszych w ostatnich latach przejawów sprzeciwu wobec polityki władz centralnych.

Putin wydał 21 września dekret o częściowej mobilizacji na wojnę z Ukrainą oraz zagroził "użyciem wszelkich środków", by bronić Rosji przed rzekomym zagrożeniem ze strony Zachodu. Według oficjalnych przekazów Kremla pod broń miało zostać powołanych około 300 tys. rezerwistów, lecz w ocenie niezależnego portalu Meduza mobilizacja mogła objąć nawet 1,2 mln mężczyzn, głównie spoza dużych miast.

Tuż po decyzji Putina pojawiło się wiele doniesień o chaosie organizacyjnym podczas mobilizacji. Do wojska powoływano m.in. osoby niepełnosprawne i bez doświadczenia w armii. Odnotowywano liczne przypadki pijaństwa wśród poborowych, alarmowano też o fatalnych warunkach zakwaterowania rezerwistów i niskiej jakości wydawanej im broni.

We wrześniu i październiku setki tysięcy mężczyzn opuściło Rosję lub próbowało to uczynić, obawiając się wysłania na front.

Zmobilizowany Rosjanin trafia na wojnę średnio po siedmiu dniach od otrzymania wezwania, a ginie - po 12; na polu walki spędza zaledwie około czterech dni - poinformował w piątek ukraiński projekt InformNapalm.

szm/ mal/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj