W ubiegłym tygodniu podczas posiedzenia komisji budżetowej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu komisarz UE ds. budżetu Johannes Hahn powiedział, że nie sądzi, aby w ramach obecnego budżetu unijnego można było stworzyć nowy instrument finansowy dla państw członkowskich, który byłby wystarczającą odpowiedzią na obecny kryzys związany z wojną na Ukrainie i napływem uchodźców. Dodał, że jest otwarty jednak na dyskusje o zupełnie nowym mechanizmie. Wskazał jednocześnie, że „jest jeszcze za wcześnie” na przeznaczanie konkretnego unijnego wsparcia finansowego dla krajów UE przyjmujących uchodźców.

„Jak tylko będziemy mieć więcej wiedzy, gdzie ostatecznie uchodźcy się zatrzymają – obecnie przemieszczają się do różnych krajów - to wówczas zastanowimy się jak pomóc w tej sytuacji, zwłaszcza tym krajom, które były bardziej dotknięte niż inne. Jeszcze jest na to za wcześnie. Gdy będziemy mieli więcej jasności, to się temu przyjrzymy” – powiedział Hahn.

Reklama

O te informacje była pytana we wtorek Komisja Europejska. Rzeczniczka KE Dana Spinant powiedziała, że nie może odnieść się do słów Hahna na temat ewentualnego nowego instrumentu finansowego.

Wskazała jednocześnie, że KE uelastyczniła możliwość wykorzystania funduszy strukturalnych, które mogą być przeznaczone obecnie przez kraje UE na uchodźców, w tym m.in. na schronienie, żywność, edukację czy zatrudnienie. W tym kontekście wymieniła unijne programy CARE i REACT-EU. Dodała, że KE zdecydowała też o zwiększeniu prefinansowania w ramach REACT-EU. „To pozwala (…) krajom UE pokryć potrzeby wynikające z przyjmowania uchodźców na swoich terytoriach” – oznajmiła Spinant.

Krytycy działań KE wskazują jednak, że propozycje Komisji to kropla w morzu potrzeb, a przesunięcie części funduszy UE na pomoc uchodźcom jest niemożliwe, bo zostały one już zakontraktowane.

Zdaniem europosła komisji budżetowej PE Bogdana Rzońcy (PiS), to pokazuje, że w sytuacjach kryzysowych - tak jak to było wcześniej w przypadku pandemii Covid-19 i jest obecnie w kwestii kryzysu uchodźczego - UE okazuje się niewydolna. „Okazuje się, że państwa pomagające uchodźcom z Ukrainy nie mogą liczyć na pomoc Unii w tym niezwykle trudnym momencie” – powiedział PAP europoseł.

Dodał, że w tej sprawie potrzebna jest presja wobec Brukseli. „Europosłowie PiS w PE wysłali w tej sprawie list do przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen. Kraje UE pomagając uchodźcom działają w imieniu UE, dlatego miejmy nadzieję, że Komisja w tej sprawie znajdzie rozwiązanie” – wskazał Rzońca.

W poniedziałek premier Mateusz Morawiecki po spotkaniu z premierem Belgii Alexandrem De Croo poinformował, że Polska apeluje do Komisji Europejskiej, aby skoro pomogła Turcji przy poprzednim kryzysie z uchodźcami, postąpiła tak również teraz i do Polski trafiła pomoc z budżetu UE.

"Na razie finansujemy to w ramach naszych możliwości, ale aby z jednej strony sprawiedliwości stało się zadość, a z drugiej strony, żeby obowiązywał system europejski, także i w naszym przypadku, prowadzimy coraz to bardziej intensywny dialog z Komisją Europejską w tym zakresie" - powiedział premier.

Polska dyplomacja w Brukseli od tygodni apeluje do KE o wsparcie finansowe dla uchodźców z Ukrainy. Stały Przedstawiciel RP przy UE Andrzej Sadoś na spotkaniach ambasadorów państw unijnych w Brukseli zwracał się do Komisji Europejskiej o poważne instrumenty finansowe, aby uruchomić edukację dla miliona dzieci i młodzieży z Ukrainy, szkolenia zawodowe oraz integrację kobiet i młodych ludzi na rynku pracy. Wskazywał, że trzeba znaleźć dla nich zakwaterowanie, uruchomić programy pomocy społecznej dla najsłabszych grup oraz zapewnić im dostęp do opieki zdrowotnej. Ambasador podkreślał, że środki, które dotychczas zaproponowano, są nieadekwatne do skali wyzwań.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)