Artyleria a bomby lotnicze

Dominującym typem uzbrojenia na Ukrainie jest artyleria lufowa i artyleria. Każdego dnia żołnierze obu stron zasypywani są tysiącami pocisków artyleryjskich. Patrząc na liczbę zestawów artyleryjskich służących w obu armiach, nie jest to nic zaskakującego. Wiele osób zwraca uwagę na fakt, że kraje NATO są znacznie słabiej nasycone systemami artyleryjskimi i produkują relatywnie mało pocisków. Gdy w Rosji produkowane jest ponad 2 mln pocisków rocznie, to w NATO produkcja nie wynosi nawet połowy tej liczby.

Warto jednak pamiętać, że doktryna państw NATO zakłada, że niszczenie pozycji przeciwnika nie będzie dokonywane przy użyciu artylerii, a lotnictwa. Uderzenia lotnicze nie bez powodu są uważane za ważniejsze — ich skuteczność jest wyraźnie wyższa.

Reklama

Z czego wynika różnica? Popularnie używany na Ukrainie pocisk GMLRS, którym wyrzutnie HIMARS strzelają na odległość 80 km, ma głowicę o masie 90 kg i kosztuje ponad 150 tys. USD. Z kolei kierowana bomba lotnicza JDAM-ER, która można pokonać porównywalny dystans (po zrzuceniu z samolotu) i zbudowana jest na bazie bomby lotniczej o masie 450 kg, kosztuje 2-krotnie mniej, mając podobną precyzję.

Dużą przewagą bomb lotniczych jest fakt, że dzięki prędkości i wysokości zrzutu, mają one dużą energię kinetyczną i potencjalną, która pozwala im sięgać celów oddalonych o dziesiątki kilometrów bez potrzeby posiadania silnika rakietowego.

Lotnictwo w czasie wojny na Ukrainie

Skoro lotnictwo jest tak skuteczne, to dlaczego Rosjanie używają tak dużo artylerii? Wynika to z silnej obrony przeciwlotniczej armii Ukrainy. Oddalała ona rosyjskie lotnictwo z dala od linii frontu, nie pozwalając na bombardowanie pozycji własnych wojsk. Na początku wojny Rosjanie w arsenale mieli lotnicze bomby szybujące UPAB. Ich cena była jednak zbyt wysoka, a liczba niewystarczająca.

Wszystko zaczęło zmieniać się w zeszłym roku. Powstrzymanie zeszłorocznej letniej ofensywny na Zaporożu czy zdobycie Awdijiwki było w dużym stopniu zasługą użycia nowej broni — UMPK. Czym jest UMPK? Skrót ten z rosyjskiego oznacza ujednolicony moduł szybowania i korekcji. Zacznijmy jednak od początku.

Rosyjskie bomby kierowane UMPK

Rosjanie posiadają w swoim arsenale bomby lotnicze FAB-250, FAB-500 czy FAB-1500. To „głupie” bomby o wadze 250, 500 i 1500 kg. Ich precyzja i zasięg są jednak na tyle niewielkie, że tysiące zmagazynowanych bomb, nie reprezentują zbyt dużej wartości bojowej. Ich zrzucenie wymaga zbliżenia się do pozycji przeciwnika na kilka kilometrów, co wiąże się z dużym ryzykiem strącenia przez obronę przeciwlotniczą.

Rosjanie postanowili więc dołożyć do głupiej bomby skrzydełka oraz system nawigacji. Tak powstała bomba szybująca UMPK. Ta względnie prosta przeróbka sprawia, że głupia bomba staje się zabójczą bronią, która może szybować na odległość kilkudziesięciu kilometrów i niszczyć umocnione pozycje z dużą precyzją. Bomby używają systemu nawigacji satelitarnej GLONASS (rosyjski odpowiednik GPS) oraz nawigacji inercyjnej — same obliczają swoją pozycję na podstawie prędkości i kierunku lotu.

ikona lupy />
JDAM-ER. Pod bombą widoczne są charakterystyczne skrzydełka, które rozkładają się w trakcie lotu. / Royal Australian Air Force

Pomysł ten nie jest jednak niczym nowym — można powiedzieć, że bomby UMPK są rosyjskim odpowiednikiem amerykańskich bomb JDAM-ER, których zasada działania jest identyczna. Ich coraz powszechniejsze użycie jest jednak złym prognostykiem dla Ukrainy.

Ukraińcy uderzają w rosyjskie lotnictwo

Ostatnie miesiące były czasem, gdy na Ukraińców codziennie spadały tony takich tanich i precyzyjnych bomb. Ukraińskie wojsko musiało opuszczać kolejne pozycje. To sprawiło, że obrońcy postanowili przesunąć w rejon frontu nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej. Jak deklarują sami Ukraińcy, udało im się w ten sposób zestrzelić kilkanaście samolotów bombowych Su-34.

ikona lupy />
Rosyjskie Su-34 / Shutterstock

Celem były nie tylko samoloty Su-34. Ukraińcy polują także na A-50, czyli samoloty wczesnego ostrzegania. Mówiąc najprościej, są to latające radary. Ukraińcom udało się nie tylko strącić takie samoloty, ale także zaatakować przy pomocy dronów zakłady, gdzie są one naprawiane. Duże straty spowodowały zniknięcie tych maszyn z okolic Ukrainy. To z kolei sprawia, że lotnictwo Federacji Rosyjskiej utraciło swoje oczy i uszy, co może negatywnie wpłynąć na jakość i intensywność bombardowania Ukraińców.

Nie ma jednak nic za darmo — obecność takich systemów na froncie sprawiła, że Ukraińcy prawdopodobnie utracili już kilka wyrzutni systemu Patriot. W kontekście masowych bombardowań wydaje się jednak, że Ukraina nie ma obecnie wyboru i musi za wszelką cenę ograniczać aktywność rosyjskiego lotnictwa.

Nowoczesne wyposażenie lotnicze

Jakim wyposażeniem dysponuje obecnie lotnictwo NATO? Jeśli chodzi o bomby lotnicze, to wspomniane JDAM-ER o koszcie ok. 75 tys. USD, są używane przez Amerykanów już od blisko dekady. Na wyposażeniu polskich Sił Powietrznych są także zasobniki szybujące JSOW. To broń opracowana w pierwszej dekadzie XXI wieku. Ich cena jest znacznie wyższa (ok. 0,5 mln USD), ale bomby dysponują większym zasięgiem (ok. 130 km), są wykonane w technologii stealth oraz posiadają głowicę termowizyjną.

ikona lupy />
Bomba szybująca GBU-32 JDAM. Autor: U.S. Air Force / U.S. Air Force / Airman 1st Class Caitlin Russell

Amerykanie opracowali nową generację bomb. Mowa o bombach GBU-39 SDB. Ich cena wynosi zaledwie 55 tys. a zasięg 110 km. Bomba ma głowicę o masie 93 kg. Od dekady Amerykanie używają nowej generacji bomb - GBU-53/B StromBreaker.

Choć cena tej bomby jest już wyraźnie wyższa (mowa o nawet 300 tys. USD), to dzięki nowoczesnej głowicy, może być naprowadzana przy pomocy głowicy termowizyjnej czy GPS. Dodatkowo możliwość naprowadzania się na laser umożliwia bardzo precyzyjne uderzenia w poruszające się cele, co w przypadku bomb lotniczych nie jest powszechną zdolnością.