Borusowski: Tylko w Unii obronimy nasz standard życia [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 czerwca 2020, 02:18
Bruksela
Bruksela/Shutterstock
200 lat zapóźnienia, jakie Polska miała od rewolucji przemysłowej, nie nadrobimy w 25 lat ani tym bardziej sobie tego nie zadekretujemy. Podnosimy płace, a jednocześnie nie mamy prawdziwych biznesowych championów

Z Krzysztofem Borusowskim rozmawia Marek Tejchman

Na ile trwałe są skutki tego kryzysu i co one zmieniają w biznesie?

Wiek XXI dopiero teraz się zaczyna. Wydawało nam się, że wyraźną cezurą czasową będzie atak na World Trade Center, ale moim zdaniem to było jeszcze podzwonne spraw z XX w. Dziś geopolityka zmienia się w sposób dramatyczny. W ciągu ostatnich 25 lat na naszych oczach system jednego hegemona – Stanów Zjednoczonych – upadł. Pojawił się drugi gracz, który w długim okresie jest w stanie skutecznie zagrozić pozycji USA – to Chiny. Rozgrywka między tymi potęgami będzie dominującym motywem XXI w., a już z pewnością najbliższych lat. Trendy, które dotychczas obserwowaliśmy, będą musiały ulec przyhamowaniu i modyfikacji. Pęd do outsourcingu wszystkiego i poszukiwania za wszelką cenę najtańszego dostawcy, głównie w Azji, powoli się kończy.

Ale takie podejście było podyktowane racjonalnością ekonomiczną, logiką biznesową.

Logika biznesowa to delikatne sformułowanie, lepiej mówić: logika rynku. A ta zawiera w sobie czasem element pędu stadnego. Tak, był trend poszukiwania zysku za wszelką cenę, ale w efekcie uderzył on w tych, którzy do niego dążyli. Na początku lat 90. studiowałem na Uniwersytecie Harvardza i omawialiśmy tam zjawisko outsourcingu, przenoszenia produkcji. I poza entuzjastycznym: „tak, będzie taniej, u nich powstaną miejsca pracy, a my nadal będziemy zarządzali technologią”, pojawiały się głosy, że tę technologię można stracić. A mój pogląd był taki, że przenosząc produkcję, przenosimy również laboratoria. Bo produkcja jest największym laboratorium technologicznym. Chiny pokazały, jak na tej bazie dokonać olbrzymiego skoku technologicznego. Teraz to oni się rozwijają, oni mają know how, a Amerykanie, mówiąc kolokwialnie, obudzili się z ręką w nocniku.

fot. Materiały prasowe

Krzysztof Borusowski prezes spółki windykacyjnej BEST

My nie mamy nawet nocnika.

Zachód przygotowuje się na powrót produkcji, bardzo dużo się o tym mówi w Stanach. A teraz wszyscy zobaczyliśmy, jakie konsekwencje niesie za sobą opieranie się wyłącznie na jednym źródle dostaw. Jeżeli outsourcing lokujemy w jednym miejscu, w sytuacji pandemii zaczyna to zagrażać porządkowi ekonomicznemu i naszej egzystencji, bo np. brakuje maseczek i medykamentów – ok. 80 proc. bazowych chemikaliów dla farmacji jest produkowanych w Chinach.

©

Współpraca Anna Ochremiak

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj