"Oczekujemy od TSUE odpowiedzi na wniosek, który zgłosiliśmy, mówiący o nowych okolicznościach związanych z napiętą sytuacją na energetycznym rynku polskim i europejskim" - oświadczył Kurtyka w Polsat News. "Uważamy, że w tych warunkach sąd powinien ponownie przeanalizować propozycje środków tymczasowych. Jaka będzie decyzja Trybunału - zobaczymy" - dodał minister.

Jak przypomniał, zarządzone środki tymczasowe to zamknięcie kopalni i kary. "Na każdy z tych środków dla strony polskiej przysługuje wniosek o uchylenie. Z takich instrumentów korzystamy, będziemy korzystać i wykorzystamy wszelkie możliwości prawne, aby wykazać, że propozycja środków nie jest proporcjonalna i nie ma poparcia w faktach" - oświadczył Kurtyka, dodając, że dotychczas Polska nie dokonała żadnych płatności w związku z karami.

Reklama

W maju br. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) odpowiadając na wniosek Czech, nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla w Turowie. Polski rząd ogłosił, że kopalnia nadal będzie pracować i rozpoczął rozmowy ze stroną czeską. 20 września TSUE postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

W piątek w Pradze odbyła się 17 runda polsko-czeskich negocjacji. Kurtyka poinformował, że rozmowy nie przyniosły rezultatów z powodu eskalowania przez stronę czeską żądań, których spełnienie uczyniłoby negocjowaną umowę ws. Turowa "niewypowiadalną".

Odnosząc się do sytuacji na rynkach energii, Kurtyka stwierdził, że podstawowym powodem ich wzrostu jest rosnąca cena gazu, ponieważ - według niego - Rosjanie oczekują, iż w ten sposób wywrą na Europie presję w związku z gazociągiem Nord Stream 2. Jak wyjaśnił, dostawy rosyjskiego gazu istniejącymi trasami zostały ograniczone, po to by wykazać "niedobór w Europie". Co - jak dodał, spowodowało już 7-8 krotną podwyżkę cen gazu, a w europejskim systemie energetycznym to cena gazu kształtuje ceny energii elektrycznej. Zauważył jednocześnie, że polski rynek nie ma tak silnej ekspozycji na ceny gazu, i wzrost cen energii na nim był niższy niż w innych krajach.