W weekend po raz kolejny temat pomocy dla Ukrainy poruszyła szefowa KE Ursula von der Leyen. „W tym tygodniu zaproponujemy pakiet wsparcia finansowego dla Ukrainy w 2023 roku” – napisała na Twitterze.

Von der Leyen pakiet 18 mld euro pomocy dla Kijowa zapowiedziała już w październiku, więc należy spodziewać się ogłoszenia szczegółów tego, w jaki sposób UE sfinansuje to wparcie. Zarys propozycji szefowa KE przedstawiła w ubiegłym tygodniu państwom członkowskim na zamkniętym spotkaniu. Jeden ze scenariuszy zakłada rewizję budżetu UE, inny pożyczkę dla Ukrainy na rynkach finansowych.

Co istotne, na przyjęcie pakietu będą musiały się zgodzić wszystkie unijne państwa. Tymczasem od miesięcy UE nie potrafi znaleźć porozumienia w sprawie 3 mld euro wsparcia dla Ukrainy na ten rok.

Według nieoficjalnych informacji z Brukseli powodem tego pata są Niemcy. Berlin – jak dowiaduje się PAP – chce, żeby w przypadku 3 mld euro wsparcia na ten rok nie były to pożyczki, a granty, i żeby z wypłaty tych grantów wyłączyć te kraje UE, które wcześniej bezpośrednio przekazały wsparcie finansowe Ukrainie, czyli m.in. same Niemcy. Część krajów jest temu przeciwnych, podkreślają, że nie tylko Niemcy, ale także inne kraje UE przekazywały wcześniej wsparcie finansowe Ukrainie i jeśli UE zacznie dokonywać wyłączeń dla poszczególnych państw, nigdy nie przekaże Ukrainie tych pieniędzy.

Reklama

We wtorek sprawa zablokowanej pomocy na ten rok oraz zaplanowanej na przyszły ma być dyskutowana na posiedzeniu ministrów ds. finansowych i gospodarczych w Brukseli.

Temat był też poruszany w piątek na posiedzeniu ambasadorów państw członkowskich w stolicy Belgii. Według nieoficjalnych informacji, Polska przekazała, że choć pozytywnie ocenia propozycje KE dot. 18 mld euro wsparcia, to zostały przedstawione z dużym opóźnieniem.

Ambasador Polski przy UE Andrzej Sadoś miał podkreślać również, że propozycja Komisji dotyczy tylko rozwiązania dla pomocy makrofinansowej na 2023 rok, gdy tymczasem ciągle nie ma postępu w sprawie obiecanych w maju tego roku 3 mld euro. Jak zaznaczył, jest to kwestia wiarygodności i odpowiedzialności UE na forum międzynarodowym.

Potrzeby makroekonomiczne Ukrainy na przyszły rok są szacowane nawet na ok. 40 mld euro. Kijów bez szybkiego unijnego i zachodniego wsparcia może sobie nie poradzić.

„W tym roku mamy lukę finansową w wysokości około 5 miliardów dolarów miesięcznie, która powiększa się z każdym dniem. (...) W związku z tym jesteśmy szczerze wdzięczni za majową decyzję UE o uruchomieniu nowego pakietu pomocy makrofinansowej w wysokości 9 mld euro. Takie wsparcie jest niezbędne w tych trudnych czasach. Pełna wypłata takiej pomocy do końca tego roku jest dla nas niezwykle ważna” – powiedział PAP ambasador Ukrainy przy UE Wsewołod Czencow.

Rozmowy na temat wsparcia dla Ukrainy toczą się też na forum Parlamentu Europejskiego, na posiedzeniach komisji budżetowej PE. Obecni na nich przedstawiciele KE przyznają, że problem z wypłatą środków unijnych na pomoc dla Ukrainy jest poważny, w efekcie czego trzeba będzie zrewidować budżet na lata 2021-2027, albo pożyczyć środki na rynkach w imieniu UE.

Zdaniem europosła Bogdana Rzońcy (PiS) z komisji budżetowej PE, w sprawie zablokowanych 3 mld euro unijnej pomocy makrofinansowej dla Ukrainy, unijne stolice powinny wywrzeć presję na Berlin.

„Te pieniądze trzeba jak najszybciej przekazać Ukrainie, która mierzy się z rosyjską agresją. To racja stanu UE, aby te środki jak najszybciej uruchomić. Potrzebne jest też porozumienie ws. wypłaty Ukrainie w przyszłym roku zapowiedzianych przez Komisję Europejska 18 mld euro unijnego wsparcia” - powiedział Rzońca w rozmowie z PAP.

Europoseł Jan Olbrycht (PO), który również pracuje w komisji budżetowej PE, powiedział PAP, że w obecnym budżecie UE nie ma wystarczających pieniędzy, by stawiać czoła wyzwaniem, z jakimi mierzą się Ukraina i UE po wybuchu wojny. W odpowiedzi na to – jak podkreśla – w UE rozważane są dwa rozwiązania: rewizja budżetu na lata 2021-2027 oraz pożyczka na rynkach finansowych.

"W budżecie UE na lata 2021-2027 nie ma wystarczających środków, które można przesunąć m.in. na wsparcie makrofinansowe dla Ukrainy. Nawołujemy więc do pilnej rewizji tego budżetu, bo takie środki powinny się w nim znaleźć" - podkreślił Olbrycht.

Z Brukseli Łukasz Osiński