Szef MRiT o rozporządzeniu blokującym wwóz zbóż do Polski: W razie braku decyzji KE sam ją podejmę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 września 2023, 08:52
Transport zboża, załadunek zboża, zboże, pszenica, masowiec
Załadunek zboża/ShutterStock
Mam uprawnienie, żeby wydać rozporządzenie, które krajowo zablokuje import do Polski. Nie zawaham się tego instrumentu użyć w tym tygodniu, jak takiej decyzji KE nie będzie – zadeklarował szef MRiT Waldemar Buda w poniedziałek w Polskim Radiu 24, odnosząc się do zakazu wwozu zboża z Ukrainy.

"Widać, że Komisja (Europejska) zmierza ku decyzji o zakończeniu tego ograniczenia w eksporcie" – ocenił w poniedziałek minister rozwoju i technologii Waldemar Buda, nawiązując do obowiązującego do 15 września br. zakazu wwozu - ale nie tranzytu - pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika z Ukrainy do pięciu tzw. krajów przyfrontowych, w tym Polski.

Najważniejsze są priorytety

Szef MRiT w Polskim Radiu 24 zaznaczył, że w sytuacji, kiedy rolnicy dopiero zakończyli żniwa, nie można dopuścić, by na rynek polski wjechało zboże ukraińskie. Podkreślił, że priorytetem jest polski rolnik i "to on ma zboże w Polsce sprzedać i to on ma rozsądną cenę uzyskać".

Przedwyborcza decyzja?

Minister zapowiedział, że jeśli KE nie zdecyduje się na przedłużenie obowiązywania zakazu, Polska sama zastosuje podobne środki. "Ja w kompetencjach mam to uprawnienie, żeby takie rozporządzenie wydać, które krajowo zablokuje import do Polski. I nie zawaham się tego instrumentu użyć w tym tygodniu jeszcze, w piątek czy w sobotę, jak takiej decyzji Komisji Europejskiej nie będzie" – zadeklarował Waldemar Buda.

Według szefa resortu rozwoju nie można doprowadzić do sytuacji, w której kraje graniczące z Ukrainą ponoszą straty z powodu otwierania się na niektóre produkty ukraińskie, które są tam produkowane masowo. Zaznaczył przy tym, że jeżeli chodzi o tranzyt przez Polskę i zaopatrzenie krajów Europy Zachodniej czy Afryki, "to my tutaj ten proces wspieramy".

Ochronić rynek krajowy

"Jest też tak zwana formuła korytarzy solidarnościowych ze strony Komisji Europejskiej, gdzie południem też to zboże płynie do krajów, które tego potrzebują, które nie mają własnej produkcji - czy to z powodów klimatycznych, ale też różnych innych. Nie ma tutaj z tym najmniejszego problemu i zastrzeżeń" – zauważył Buda.

Zastrzegł, że "nie pozwolimy na to, żeby to zboże destabilizowało rynek polski".

Tranzyt dozwolony

Zakaz importu z Ukrainy pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika do Bułgarii, Węgier, Polski, Rumunii i Słowacji został wprowadzony przez Komisję Europejską na początku maja br. w wyniku porozumienia z tymi krajami w sprawie ukraińskich produktów rolno-spożywczych. Początkowo zakaz obowiązywał do 5 czerwca, a następnie został przedłużony do 15 września. Tranzyt zbóż przez terytoria tzw. krajów przyfrontowych jest dozwolony.

W lipcu br. premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że jeśli KE nie przedłuży po 15 września zakazu wwozu zboża z Ukrainy, to Polska zamknie granicę na te towary. Minister rolnictwa Robert Telus informował wtedy, że szefowie resortów rolnictwa tzw. krajów przyfrontowych chcą, by zakaz obowiązywał przynajmniej do końca roku.

ra/ mk/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj