Obydwa kraje podpisały też porozumienia handlowe i inwestycyjne w sektorze energetycznym i żywnościowym.

Od poniedziałku Pompeo odwiedził Indie, Sri Lankę, Malediwy oraz Indonezję, starając się wzmocnić strategiczne więzi z tymi krajami i ograniczyć chińskie wpływy w regionie.

Pompeo i premier Wietnamu Nguyen Xuan Phuc oraz wicepremier i szef MSZ Phan Binh Minh unikali podczas swoich spotkań bezpośrednich odniesień do Chin. Szef amerykańskiej dyplomacji wezwał jednak Wietnam do współpracy w budowie bezpieczeństwa i zamożności Azji Południowo-Wschodniej oraz Indo-Pacyfiku.

Wietnam nie znajdował się początkowo na trasie azjatyckiej podróży Pompeo, ale został do niej dodany po zwolnieniu z więzienia przez władze w Hanoi amerykańskiego obywatela oskarżonego o „działalność antypaństwową”.

Reklama

Agencja Associated Press cytuje dokument opublikowany przez amerykański Departament Stanu przed przyjazdem Pompeo do Wietnamu, którego autorzy przypomnieli, że USA odrzuciły niemal wszystkie roszczenia terytorialne Pekinu na Morzu Południowochińskim, w tym na wodach, które za swoją własność uważają władze w Hanoi. Zarzucili też Chinom "szkodliwe i destabilizujące działania w regionie Mekongu, w tym manipulowanie przepływami wody w rzece Mekong, co negatywnie wpływa na życie milionów ludzi, których utrzymanie jest uzależnione od rzeki”.

Mekong, który swoje źródła ma w Chinach, przepływa także przez tereny Birmy, Laosu, Tajlandii, Kambodży i Wietnamu. Chiny zbudowały w jego nurcie 11 tam i hydroelektrowni, które zdaniem obrońców środowiska przyczyniają się do obniżenia poziomu wody oraz zniszczenia ekosystemów.

Pekin zgłasza historyczne pretensje do 90 proc. obszaru Morza Południowochińskiego, w tym do wód w świetle obowiązującego prawa międzynarodowego należących do okolicznych państw – Wietnamu, Filipin, Malezji i Brunei. Ten sam obszar za swoją własność uznają także władze Tajwanu. Akwen, przez który odbywa się tranzyt większości chińskich towarów, jest bogaty w zasoby i strategicznie położony. Stany Zjednoczone prowadzą na spornym terytorium regularne patrole, tzw. ćwiczenia swobody żeglugi.

W czasie swojej azjatyckiej podróży Pompeo wielokrotnie wskazał Chiny jako przyczynę niestabilności w regionie Indo-Pacyfiku.

W Indonezji polityk zapowiedział zacieśnienie bilateralnej współpracy na Morzu Południowochińskim i amerykańskie inwestycje w tym trzecim najludniejszym kraju Azji. Dżakarta i Waszyngton mają wzmocnić współpracę obronną m.in. poprzez wspólne ćwiczenia, pozyskiwanie sprzętu i wymianę informacji wywiadowczych.

Na Malediwach Pompeo poinformował o planach utworzenia pierwszej w historii wzajemnych relacji ambasady USA.

Tego samego dnia na Sri Lance określił Partię Komunistyczną Chin mianem „drapieżnika” wykorzystującego mniejsze państwa, oferując im niekorzystne umowy, naruszając suwerenność oraz nie przestrzegając prawa międzynarodowego. Jeszcze przed tą wizytą amerykańska dyplomacja wezwała władze uzależnionej od chińskiej pomocy infrastrukturalnej wyspy do podjęcia "trudnych, lecz koniecznych" decyzji związanych z jej polityką międzynarodową. Ambasada Chin uznała to za ingerencję Waszyngtonu w stosunki chińsko-lankijskie.

Wcześniej, we wtorek, Pompeo i sekretarz obrony Mark Esper zachęcali w Indiach premiera Narendrę Modiego do wsparcia regionalnego sojuszu mającego równoważyć wpływy Chin w regionie Indo-Pacyfiku.