Polski dziennikarz Robert Bociaga, pracujący m.in. dla niemieckiej agencji dpa, został w czwartek zatrzymany przez siły bezpieczeństwa Mjanmy w Taunggyi w środkowej części kraju. Do zatrzymania miało dojść w Taunggyi, w stolicy stanu Szan. Według Myanmar Mix, stan i miejsce przebywania Polaka są nieznane.

Zatrzymanie polskiego dziennikarza potwierdziło w piątek MSZ. Resort spraw zagranicznych poinformował w komunikacie, że Konsul RP w Bangkoku we współpracy z konsulem Niemiec potwierdził prawdziwość tego zdarzenia i podejmuje starania o nawiązanie kontaktu z zatrzymanym.

Do sytuacji w Birmie odniósł się w sobotę chargé d’affaires ambasady USA w Polsce. "Potępiamy przemoc i systematyczne aresztowania ponad 1700 osób w Birmie, w tym także zatrzymanie polskiego dziennikarza Roberta Bociagi. To rażący przykład łamania praw człowieka i wolności prasy w Birmie" - napisał na Twitterze Bix Aliu.

Bociaga pracował w Birmie w charakterze freelancera jako dziennikarz i fotoreporter, a jego teksty i zdjęcia ukazywały się m.in. w CNN i portalu Diplomat.

Reklama

W wyniku brutalnej kampanii pacyfikacji demonstracji po puczu dokonanym 1 lutego przez wojskową juntę zatrzymano wielu dziennikarzy, jednak głównie dotyczyło to birmańskich reporterów. W lutym zatrzymano byłego dziennikarza japońskiego dziennika "Nikkei Business Daily" Yukiego Kitazumiego, jednak został on zwolniony po kilku godzinach.

W czwartek specjalny sprawozdawca ONZ ds. Birmy Tom Andrews powiedział, że junta od przewrotu zamordowała co najmniej 70 osób protestujących przeciwko jej rządom. Oskarżył ją o zabójstwa, tortury i prześladowania, które nazwał zbrodniami przeciwko ludzkości.