USA nie poprą powrotu dyktatury w Brazylii. "Wojsko powinno trzymać się z dala od polityki"

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
19 sierpnia 2021, 08:17
Jair Bolsonaro
<p>Jair Bolsonaro</p>/Shutterstock
„Nie istnieje taka ewentualność, aby Stany Zjednoczone poparły powrót dyktatury wojskowej w Brazylii”- napisał znany brazylijski amerykanista, którego artykuł na łamach stołecznego dziennika „Correio Braziliense” przedrukowują w czwartek inne brazylijskie media.

W swej korespondencji publicysta Vicente Nunes, pisze: „W prywatnych rozmowach członkowie rządu Stanów Zjednoczonych podkreślają, że nie ma najmniejszej możliwości aby USA poparły powrót dyktatury w Brazylii, jak pragnęliby tego niektórzy obrońcy prezydenta Jaira Bolsonaro”.

Powołując się na opinie wyrażane w amerykańskich kręgach rządowych autor korespondencji dodaje: „Przyszłość Brazylii nie będzie zależała od jednej osoby, lecz od uznanych instytucji, które demonstrują swoją siłę i niezależność. Jeden z członków rządu Joe Bidena stwierdził, że USA nie wybiorą w Brazylii zwycięzców, lub przegranych. Uczynią to brazylijscy wyborcy”.

Nawiązując m.in. do przemarszu wojsk z przed kilku dni zorganizowanego przez prezydenta Bolsonaro przed gmachem Kongresu brazylijskiego , gdy parlament obradował nad regulaminem przyszłorocznych wyborów prezydenckich i odrzucił żądanie prezydenta Bolsonaro, aby przywrócić system wyborów kopertowych jako „bardziej wiarygodny od elektronicznych””, autor cytowanej korespondencji napisał: „Władze Stanów Zjednoczonych są przekonane, że brazylijskie wojsko powinno trzymać się z dala od polityki; chodzi o to, by uniknąć niepotrzebnych spekulacji na temat powrotu dyktatury wojskowej w Brazylii (nawiązanie do rządów brazylijskiej armii z lat 1964-1985 - PAP).

„W naszym odczuciu wojskowi nie są protagonistami życia politycznego” – cytuje autor korespondencji wypowiedź ”jednego z członków rządu prezydenta Joe Baidena”.

Jak podkreśla Vicente Nunes, mimo napięcia wywołanego przez angażowanie się brazylijskiego wojska w politykę, „rząd USA nie widzi – w każdym razie w chwili obecnej – potrzeby zmiany postawy opartej na współpracy wojskowej między Amerykanami i Brazylijczykami”.

„Wszystko pozostaje bez zmian” – cytuje Nunes opinię swych amerykańskich rozmówców.

Jak podkreśla „Correio Braziliense”, Brazylia pozostaje strategicznym partnerem USA w operacjach pokojowych, „zwłaszcza we wszystkim, co dotyczy Wenezueli”.

Na nieco więcej niż rok przed wyborami prezydenckimi napięcie między opozycją i parlamentem a rządem Jaira Bolsonaro narasta w miarę tego, jak prognozy wyborcze stają się coraz bardziej niekorzystne dla urzędującego szefa państwa. Prezydent – mimo decyzji Kongresu - nadal podważa wiarygodność obowiązującego w kraju elektronicznego systemu głosowania, domagając się powrotu do wyborów kopertowych.

Najnowsze sondaże, których wyniki podała CNN zapowiadają, że zwycięzcą wyborów prezydenckich może zostać już w pierwszej turze uzyskując 40 proc. głosów były lewicowy prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva, podczas gdy obecny prezydent, Jair Bolsonaromoże może liczyć jedynie na 24 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj